May mówi, że pozostaje na stanowisku premiera

Theresa May chce pozostać na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii, pomimo utraty absolutnej większości w parlamencie. May chce stanąć na czele mniejszościowego rządu konserwatystów, prawdopodobnie ze wsparciem północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP).

Najważniejsze aktualności weekendu po wyborach znajdziecie na blogu powyborczym

Po przeliczeniu wyników z 649 z 650 okręgów, Theresa May zdecydowała się uformować rząd mniejszościowy. W oświadczeniu po powrocie z Pałacu Buckingham Theresa May potwierdziła chęć stworzenia rządu mniejszościowego konserwatystów z poparciem DUP oraz rozpoczęcie negocjacji z UE zgodnie z harmonogramem, czyli za 10 dni. Bardzo krótkie wystąpienie May zakończyła słowami „a teraz do pracy!”.

Liderka DUP Arlene Foster oświadczyła po południu, że rozmawiała z premier May i obie partie rozpoczną negocjacje na temat „sposobów zapewniania stabilności naszemu narodowi w obliczu tak wielu wyzwań”.

Theresa May spotkała się z Królową, żeby poprosić o zgodę na stworzenie rządu mniejszościowego po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych, które jednak nie pozwalają jej stworzyć typowego dla Wielkiej Brytanii rządu większościowego jednej partii. Formalne wyrażenie zgody przez monarchę to oficjalna procedura, prawdziwym testem zaufania do nowego rządu będzie jednak glosowanie w Izbie Gmin nad Mową Tronową, czyli programem nowego rządu.

W razie niemożliwości utworzenia rządu przez May do stworzenia własnego gotowa jest Partia Pracy – potwierdził w SkyNews Jeremy Corbyn. Lider labourzystów stwierdził, że Theresa May przegrała te wybory, ponieważ zmniejszyło się zaufanie do niej i liczba mandatów dla konserwatystów. Corbyn stwierdził, że May nie ma mandatu do kontynuowania polityki austerity, tj. cięć wydatków m.in. na opiekę społeczną i służbę zdrowia. Oświadczył, że jego partia gotowa jest wdrożyć własny program i rozpocząć negocjacje Brexitu zgodnie z terminem.

Wbrew sugestiom znacznej większości przedwyborczych sondaży i prognoz podziału mandatów Partia Konserwatywna straciła absolutną większość w Izbie Gmin. W przeprowadzonych 8 czerwca wyborach Torysi zdobyli 318 mandatów, czyli o 12 mniej niż w 2015 roku pod wodzą Davida Camerona. Partia Pracy prowadzona przez Jeremiego Corbyna zwiększyła swoją reprezentację w parlamencie z 250 do 261 posłów. Szkocka Partia Narodowa (SNP) z 56 poprzednio posiadanych mandatów zeszła do 35. Swoją reprezentację zwiększyli z 8 do 12 Liberalni Demokraci. W Walii Plaid Cymru zdobyła 4 miejsca w Izbie Gmin, o 1 więcej niż poprzednio. Partia Zielonych utrzymała 1 mandat. UKIP znalazł się znów poza parlamentem.

18 mandatów, które były do zdobycia w Irlandii Północnej rozdzieliły między siebie tylko 2 partie: Demokratyczna Partia Ulsteru dostała ich 10, a Sinn Fein – 7. Jeden mandat powędrował do kandydatki niezależnej.

Wyniki oznaczają, że Partii Konserwatywnej do uzyskania absolutnej większości (326 mandatów) w 650-osobowej Izbie Gmin zabraknie 8 mandatów. W praktyce do rządzenia wystarczyłoby 324, ponieważ Sinn Fein odmawia zasiadania w Izbie Gmin, a nawet 320, jeśli odliczy się także neutralnych spikerów Izby Gmin.

 

200 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
Poprawki do mowy tronowej odrzucone

W czwartek  popołudniu odbyła się ostatnia debata nad mową tronową w Izbie Gmin, nieformalny test...