Kto czyta brytyjskie gazety?

Szczęśliwcy mogą pozwolić sobie na to rano przy dobrej kawie. Inni robią to w metrze. Ale, jak pokazują statystki, większość z nas najczęściej robi to w Internecie.

20160728_233114Politycy liczą się z opinią brytyjskiej prasy, czyli Fleet Street. Kiedyś właśnie przy tej londyńskiej ulicy mieściły się największe redakcje, w których kształtowały się poglądy i tzw. opinia publiczna. Dziś większość tytułów przeniosła się do nowoczesnych i przestronniejszych biur w odleglejszych dzielnicach, nazwa jednak pozostała.

Najstarszym brytyjskim dziennikiem wciąż w obiegu jest ukazujący się od 1785 roku Times. Po nim na rynku pojawił się Telegraph, a następnie, pod koniec XIX wieku, Daily Mail. Te trzy gazety komentują brytyjską scenę polityczną z prawej strony, choć oczywiście ich czytelnicy uważają je za niezależne. Szczególnie silnie prawicowy jest Telegraph, często z tego powodu przezywany Torygraphem, od torysów, tradycyjnej nazwy Partii Konserwatywnej. Daily Mail znany jest z sensacyjnych, choć rzadko prawdziwych nagłówków, często atakujących imigrantów.

Wraz z rozwojem myśli lewicowej zaczęły pojawiać się gazety reprezentujące inny punkt widzenia. Najstarszą lewicującą brytyjską gazetą wciąż w druku jest Daily Mirror ukazujący się od 1896 roku. Później pojawił się m.in. Guardian, do 1959 roku wychodzący jako Manchester Guardian. Independent jest relatywnie nowym dziennikiem, założonym w połowie lat osiemdziesiątych. Już w 2008 dr Hugh Mackay z Open University przewidział rychłe zniknięcie tytułu z rynku.  Czarny scenariusz ziścił się tylko częściowo, od kwietnia 2016 Independent ukazuje się bowiem wyłącznie online. W wersji papierowej wychodzi za to inna gazeta tego samego wydawcy z prawdopodobnie najkrótszym tytułem na świecie: i.

Guardian i Independent stoją po lewej stronie politycznej sceny, jednak znacznie bliżej centrum niż na przykład Morning Star, który szczególnie w latach osiemdziesiątych, był w Wielkiej Brytanii po prostu komunistyczną tubą propagandową.

W rankingach czytelnictwa nie króluje jednak żadna z tych zasłużonych gazet. Największą popularnością cieszy się the Sun. Ukazujący się od 1964 tabloid stał się sławny m.in. z powodu niecenzuralnej zawartości trzeciej strony (page three). Nagie modelki znikły jednak z wydania papierowego w lutym 2015. Sun nie ma sprecyzowanych poglądów politycznych, przed wszystkimi wyborami i referendami w ostatnich dekadach zawsze popierał stronę zwycięską.

Morning Star, Daily Mail, Daily Mirror i the Sun to tabloids, czyli brukowce. Telegraph, Times, Guardian i Independent zaś to quality papers, gazety z wyższej półki, w których znajdziemy mniej zdjęć i krzykliwych tytułów, a za to dłuższe i bardziej merytoryczne artykuły. Te dzienniki kiedyś wyróżniał także duży format, tzw. broadsheet, i choć dziś nadal czasem tak się je nazywa, to poza Telegraphem większość quality papers wychodzi wyłącznie w mniejszych, tabloidowych wydaniach. Zwiększone koszty wydawnicze, przy zmniejszającym się czytelnictwie, spowodowały też, że aby utrzymać się na rynku quality papers dostosowują się do poziomu mniej wymagających czytelników i za zmniejszającym się formatem podąża niestety podupadająca jakość. Wyjątkiem pozostaje Financial Times, który choć z natury prorynkowy i liberalny, więc także nie niezależny politycznie, nadal jednak nie ugiął się pod presją obniżenia jakości.

Who reads the papers? Kto czyta brytyjskie gazety? Na to pytanie najlepiej odpowiada sir Humprey Appleby z serialu „Yes, Prime Minster”:

– Daily Mirror czytają ludzie, którzy myślą, że rządzą naszym krajem. The Guardian czytają ludzie, którzy myślą, że powinni nim rządzić. The Times czytają ludzie, którzy rządzą naprawdę naszym krajem, a Daily Mail czytają żony ludzi, którzy rządzą naprawdę. Financial Times czytają ludzie, do których należy nasz kraj. Morning Star czytają ludzie, którzy uważają, że nasz kraj powinien być rządzony przez inny kraj. Daily Telegraph czytają zaś ludzie, którzy myślą, że tak właśnie jest.

– A co z ludźmi, którzy czytają The Sun? – spytał Bernard Wooley.

– Czytelnicy The Sun nie przejmują się kto rządzi naszym krajem, byleby miała wielkie cycki. – odpowiedział sir Humprey.

Statystyczni Polacy na emigracji rzadko czytają brytyjską prasę. Może czas to zmienić?

ZOBACZ TEŻ: „Yes, Minister” – serial wszech czasów

Wpis edytowany w lipcu 2016. Pierwsza wersja artykułu ukazała się na portalu Londynek 2 października 2009r. 

Dodaj komentarz

3 More posts in House of Words category
Recommended for you
Tak panie ministrze!

Serial komediowy wyjaśniający mechanizmy i logikę brytyjskiej polityki. Choć powstał w latach 80-tych, to cytatami...