W poniedziałek rekonstrukcja rządu – pierwszy wywiad May w 2018

Theresa May potwierdziła, że przeprowadzi dawno zapowiadaną rekonstrukcję rządu. W pierwszym w 2018 roku wywiadzie May musiała także bronić m. in. Donalda Trumpa, rządowych sposobów rozwiązywania kryzysu w służbie zdrowia, podwyżek cen biletów kolejowych, decyzji o wcześniejszym wypuszczeniu na wolność seryjnego gwałciciela i zatrudnieniu kontrowersyjnego Toby’ego Younga.

REKONSTRUKCJA RZĄDU

Wbrew tradycji May nie pojawiła się w studiu BBC u Andrew Marra na żywo. W nagranym wcześniej rozmowie May odmówiła spekulowania na temat nadchodzących zmian w rządzie. Jednak według Tima Shipmana z Sunday Times pracę ma stracić lub zmienić sześciu ministrów m. in. minister edukacji Justine Greening, minister biznesu Greg Clark oraz silnie eurosceptyczna Andrea Leadsom, dotąd liderka Izby Gmin i zeszłoroczna rywalka Theresy May w wyścigu o fotel lidera partii.

Swoje dotychczasowe stanowiska mają jednak zachować najważniejsi ministrowie: kanclerz Philip Hammond, minister spraw wewnętrznych Amber Rudd oraz minister spraw zagranicznych Boris Johnson. Ministerstwu ds. Brexitu ma nadal szefować David Davis mimo intensywnych spekulacji o powolnym odsuwaniu go od centrum negocjacji wystąpienia UK z UE.

Awansu na stanowisko ministerialne może się za to spodziewać m.in. Suella Fernandes, szefująca nieformalnej organizacji European Research Group zrzeszającej przeciwników kontynuowania członkostwa we wspólnym rynku i unii celnej z tylnych ław Izby Gmin. Jej poprzednik na tym stanowisku Steve Baker jesienią trafił do ministerstwa ds. Brexitu.

W miejsce Damiana Greena wicepremierem ma zostać minister transportu Chris Grayling lub minister zdrowia Jeremy Hunt. Sunday Times podkreśla, że May nadal myśli o zaproszeniu do rządu najpopularniejszego obecnie backbenchera Jacoba Rees-Mogga oraz szefa parlamentarnej komisji ds. zagranicznych Toma Tugendhata, którzy uważani są za kandydatów do przewodzenia konserwatystom w przyszłości.

Najprawdopodobniej fotel przewodniczącego partii straci Patrick McLaughlin. O jego dymisji mówi się stale od niefortunnych dla konserwatystów wyborów parlamentarnych. Na niższych szczeblach rządowych ma pojawić się więcej przedstawiciel mniejszości oraz więcej kobiet, m. in. Seema Kennedy, Nusrat Ghani, Rishi Sunak, Margot James, Harriet Baldwin, Claire Perry i Sarah Newton.

To informacje z wiarygodnego źródła, bliskiego współpracownika premier May, ale Downing Street udowodniło niejednokrotnie, że decyzje personalne są dobrze strzeżoną tajemnicą, a personalna układanka nie jest kompletna do ostatniej chwili.

TRUMP, BREXIT, LISY I NHS

Pewne jest natomiast, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską 29 marca 2019 roku, co raz jeszcze powtórzyła Theresa May, deklarując: „Do dnia wystąpienia chcemy mieć ustalone porozumienie w sprawie naszych przyszłych relacji”. Premier nadal chce by Wielka Brytania i Unia Europejska podpisały porozumienie o wolnym handlu dotyczące zarówno produktów, jak i usług. Rozmowy chce zakończyć zgodnie z planowanym przez Michela Barniera harmonogramem do października 2018, tak by parlament brytyjski, a następnie Parlament Europejski mogły to porozumienie przegłosować. Wcześniej jednak – do marca 2018 – mają według planu zakończyć się rozmowy o zasadach i długości okresu przejściowego.

W kwestii Brexitu nic więc w oficjalnej rządowej linii się nie zmieniło*. W studiu BBC Theresa May przyznała za to, że – mimo obietnic z programu wyborczego – w tej kadencji parlamentu nie dojdzie do ponownego głosowania nad zniesieniem zakazu polowania na lisy. Ta z pozoru mało istotna kwestia regularnie i od lat rozpala wyobraźnię brytyjskich wyborców. May, która jest deklarowaną zwolenniczką zniesienia zakazu, potwierdziła, że zmiana zdania, tzw. u-turn, wynika z przekazu, jaki obywateli wysłali w ostatnich wyborach. Obok polowań, rząd musiał się już także wycofać m. in. z planów reformy finansowania szkolnictwa na poziomie podstawowym, mieszkalnictwa i zwiększania opłat za studia.

Sporo kontrowersji wzbudza także od dawna planowana – i przesuwana – wizyta Donalda Trumpa w Zjednoczonym Królestwie. Pytana o narastająca krytykę amerykańskiego prezydenta May odpowiedziała w niedzielę, że widzi w nim „człowieka, który zaangażowany jest w zapewnienie, aby podejmowane decyzje leżały w najlepszym interesie Stanów Zjednoczonych”. May potwierdziła, że Trump odwiedzi Wielką Brytanię, nie podała jednak daty. Oficjalne zaproszenie na wizytę państwową wystosował już dawno pałac Buckingham.

Theresa May musiała także bronić decyzji o zatrudnieniu w nowopowstałej rządowej agencji szkolnictwa wyższego dziennikarza Toby’ego Younga. Deklarowany konserwatysta i współzałożyciel sieci szkól w Londynie wielokrotnie publicznie pozawalał sobie na seksualne aluzje wobec kobiet, używając przy tym słów powszechnie uznanych za wulgarne. Theresa May powiedziała, że w momencie podejmowania decyzji o nominacja Younga nie była świadoma tych wypowiedzi i jeśli nadal będzie używał takiego języka, to przestanie być funkcjonariuszem publicznym.

Theresa May potwierdziła także, że ministerstwo sprawiedliwości zbada działanie Rady ds. zwolnień warunkowych (ang. Parole Board) – instytucji, o której zrobiło się głośno w ostatnich dniach, ponieważ zgodziła się na przedterminowe wypuszczenia na wolność wielokrotnego gwałciciela, nie informując o tym niektórych z jego ofiar. John Worboys, był kierowca londyńskich czarnych taksówek został warunkowo zwolniony z więzienia po odsiedzeniu 10 lat za napaść seksualną na 12 kobiet, choć policja podejrzewa, że ofiar mogło być znacznie więcej. „Znam jedną z poszkodowanych osób, która nie została poinformowana [o przedterminowym zwolenniku].” – powiedziała May, dodając, że jej zdaniem opinia publiczna chce wiedzieć jak wygląda podejmowanie tego rodzaju decyzji: „Ministerstwo sprawiedliwości w najbliższych miesiącach przyjrzy się działaniu Rady. Zbada, czy jej decyzje nie powinny być podejmowane w inny sposób i zależnie od wyników podejmiemy decyzję, czy konieczna jest zmiana przepisów”.

Kolej na NHS

Premier broniła także działań rządu w zakresie służby zdrowia, zapewniając, że NHS był w tym roku „lepiej przygotowany na zimowy kryzys niż kiedykolwiek wcześniej”. Theresa May, która już wcześniej przeprosiła za opóźnione operacje i przyjęcia do szpitala, przyznała, że przeniesienie części planowanych operacji było zamierzonym działaniem mającym ułatwić uporanie się z większym obciążeniem służby zdrowia w okresie zimowym.

Prowadzący Andrew Marr przytoczył jednak dane Institute of Fiscal Studies, według których przyznane NHS dodatkowe środki są najniższe od lat, a cięcia w wydatkach na pomoc społeczną doprowadziły do braku miejsc w szpitalach: przyjmują one osoby w podeszłym wieku, które potrzebują przede wszystkim opieki, nie pomocy medycznej, zajmując łózka przeznaczone dla osób naprawdę chorych. Theresa May nie odpowiedziała na pytanie, czy proponowany przez ministra zdrowia 10-letni plan dla NHS-u jest dobrym rozwiązaniem, w zawoalowany sposób sprzeciwiała się także pomysłom wprowadzenia specjalnego podatku przeznaczonego na finansowanie NHS proponowanego przez konserwatywnych posłów Sarę Wollaston i Olivera Letwina.

May musiała także wyjaśniać podwyżki o średnio 5,5% cen biletów kolejowych na sprywatyzowanych liniach. Tłumaczyła je inflacją i koniecznością inwestycji, zapewniając, że każde 97 pensów z wydanego na bilet funta jest przeznaczone na inwestowanie w koleje. „Od prywatyzacji dwukrotnie zwiększyła się liczba osób korzystających z kolei, a inwestycje w kolejnictwo są największe od czasów wiktoriańskich” – argumentowała premier.

Komentarz

Fakt, że Theresa May nie zdecydowała się na wywiad na żywo, może świadczyć o dalszym braku pewności siebie i chęci przejęcia kontroli nad przekazem medialnym. Wobec prowadzonych w prasie wojen podjazdowych jej własnych ministrów wydaje się to być mądrym posunięciem. Rozdział stanowisk rządowych jest najsilniejszą i najskuteczniej dotąd używaną bronią dyscyplinującą konserwatystów. Jednak zarówno obrona rządowych decyzji w sprawie NHS-u, jak i prywatyzacji kolei nie wypadły dobrze. Zimowy kryzys jest w zasadzie normą, ale alarm wobec stanu służby zdrowia podnoszą już nie tylko opozycja, ale i coraz poważniejsze organizacje. Połączenie tematu cięć w pomocy społecznej i domniemanych korzyści z prywatyzacji kolei – wątpliwych dla wielu dojeżdżających regularnie do pracy obywateli, gdy muszą zapłacić za roczne bilety sieciowe – może odbić się w rankingach poparcia.

*@SimontheStylite słusznie zwrócił uwagę na subtelną, ale jednak różnicę w wypowiedzi premier May: podkreślajac różne motywacje osób, które w referendum w 2016 roku zagłosowały za wystąpieniem z UE wspomniała o ograniczeniu swobodnego przepływu osób oraz zakończeniu jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dodała jednak, że głosujący chcieli bliskich gospodarczych relacji z UE – argument do tej pory podnoszony przez stronę Remain w jej gabinecie, przede wszystkim Philipa Hammonda.

 

126 More posts in Highlight category
Recommended for you
Przeciw Chequers, czy przeciw May

Przynajmniej 45 ultrabrexitowców z European Research Group i Leave Means Leave skrytykowało rządowy plan przyszłych...