PingPong – stan rozmów o brexicie tydzień przed decydującym szczytem UE

To jest PingPong – brexitowy blog polityczny.

Za tydzień, 18 października, Rada Europejska zdecyduje, czy negocjacje brexitu przybliżyły nas do kompromisu w sprawie brexitu i czy można liczyć na parafowanie umowy o wystąpieniu z UE i towarzyszącej jej deklaracja politycznej w połowie listopada, tak by Wielka Brytania, a za nią i Parlament Europejski, zakończyły proces ratyfikacji do 29 marca 2019.

Już w tę środę, 10 października, Michel Barnier zaprezentuje Komisji Europejskiej wyniki ostatnich negocjacji z UK. Kompromis potrzebny jest przede wszystkim w kwestii backstopu. Według Roberta Pestona z telewizji ITV w ostatnich godzinach rozmów doszło do przełomu, ponieważ UE zgodziła się, żeby – w razie braku umowy o nowych relacjach po zakończeniu okresu przejściowego – nie tylko Irlandia Północna, ale całe Zjednoczone Królestwo pozostało w unii celnej. Otwarte pozostaje pytanie o różnice regulacyjne i potencjalnie wynikającą stąd konieczność kontroli towarów transportowanych między Wielką Brytanią a Irlandią Północną. Liderka DUP Arlene Foster powiedziała wczoraj w Brukseli, że na żadne nowe bariery, ani celne, ani regulacyjne, między Irlandią Północną a Wielką Brytanią się nie zgodzi.

Kłopot w tej chwili polega też na tym jak długo backstop miałby trwać. Ultrabrexitowcy w UK boją się, że jeśli cała UK pozostanie w unii celnej, to przez tę furtkę nigdy się nie wydostaną z UE. Poprzez posła Bernarda Jenkina zażądali, żeby backstop nie trwał dłużej niż do wyborów w 2022. „Nie możemy na razie podać proponowanej daty zakończenia backstopu, ale podamy ją, gdy opublikujemy naszą propozycję backstopu” – tłumaczył we wtorek w Izbie Gmin minister brexitu Dominic Raab.  Ale według różnych źródeł negocjatorzy w Brukseli pracują nad takim zdefiniowaniem momentu wyjścia z backstopu, żeby nie była to konkretna data, a moment, w którym UK i UE znajdą inne rozwiązanie uniknięcia twardej granicy w Irlandii Północnej.

Kolejny, choć powiązany z tym problem, dotyczy deklaracji politycznej o przyszłych relacjach. Choć to teoretycznie niewiążący zarys pomysłu na nowe relacje, w praktyce to punkt wyjścia do negocjacji umowy handlowej, które mają się rozpocząć już po brexicie. Ma mieć od kilku do kilkunastu stron. Strona brytyjska domaga się by była „precyzyjna”, dając im tym samym nadzieję, że droga do umowy o przyszłych relacjach jest klarowna i oddali perspektywę wejścia w życie backstopu. May chciałaby także, podkreślenia w deklaracji, że UE nie wyklucza w przyszłości ambitnego porozumienia i niczym nie zakłóconego handlu. Innymi słowy, że jej negocjacje zakończyły się sukcesem. „Porozumienie o wyjściu z UE, jest dla UK jak lista wszystkich kar za brexit: rachunek za brexit, backstop, konieczność respektowania oznaczeń geograficznych i inne drobne uciążliwości. W deklaracji politycznej May potrzebuje jak najwięcej pozytywów” – powiedział nam dr Simon Usherwood, wicedyrektor the UK in a Changing Europe.

May wie, że ciężko będzie jej zdobyć poparcie dla porozumienia o wyjściu i deklaracji politycznej w Izbie Gmin, która musi ratyfikować oba te dokumenty jako jeden pakiet. Chequers, pomysł May na nowe relacje oparty na wspólnych zasadach i jednym rynku produktów, nie jest zbyt popularny. Były minister brexitu David Davis ostrzegł kolegów, że doprowadzi konserwatystów do porażki w następnych wyborach. Były wiceminister brexitu Steve Baker uważa, że 40 posłów Partii Konserwatywnej na pewno go nie poprze, bez względu na to jak będą ich próbowali do tego zmusić torysowscy whipowie. Baker, który podał się do dymisji w proteście przeciwko Chequers i jest zwolennikiem modelu SuperKanada, usłyszał we wtorek od Dominica Raaba, że UE nie oferuje UK nowych relacji opartych na modelu kanadyjskim popieranym przez ERG: „Był Pan w rządzie, gdy zobowiązaliśmy się w grudniu 2017 do wdrożenia wiążącego backstopu. Pana propozycja SuperKanady to droga na skróty do no deal, bo nie uwzględnia kwestii Irlandii Północnej” – powiedział minister brexitu. Debacie bez zabierania głosu przysłuchiwał się były minister spraw zagranicznych Boris Johnson. Przeciw dealowi May może zagłosować też kilku posłów Partii Konserwatywnej, którzy chcą drugiego referendum. Poparcie DUP zależy z kolei od treści bakcstopu. Jasno więc widać, że 13-osobowa większość jaką cieszy się formalnie May w Izbie Gmin, łatwo może się rozpłynąć w brexitowych niuansach.

Wobec tego wysłannicy May próbują przekonać do głosowania wspólnie z rządem tych posłów Labour, którzy są z różnych powodów niezadowoleni z polityki Jeremiego Corbyna. Lider Labour wydaje się stawiać wszystko na jedną kartę: odrzucić deal May bez względu na konsekwencje i nalegać na organizację przyspieszonych wyborów. Jednak wprowadzona w 2010 roku kadencyjność parlamentu powoduje, że najprostszy scenariusz prowadzący do nowych wyborów – głosowanie wotum nieufności wobec rządu – wymaga poparcia ponad 320 posłów, liczba przekraczająca możliwości opozycji. A torysi – nawet jeśli nie podoba im się Chequers – do nowych wyborów się nie spieszą. Według Guardiana zagłosowanie za planem Theresy May rozważa od 25 do 30 labourzystów. Warto pamiętać, że do przyjęcia dealu May konieczna jest zwykła większość posłów obecnych na sali obrad. Ważne będzie więc także to, kto w Labour wstrzyma się od głosu.

Jest też druga prawda: kierownictwo Labour – choć oficjalnie przede wszystkim prze do wyborów – również zdaje sobie sprawę, że droga do nich nie jest łatwa. Wśród najbliższych współpracowników Corbyna nie ma też jednak entuzjazmu dla nowego referendum. Na konwencji partyjnej Corbyn wprost powiedział, że daje May szansę na zdobycie jego poparcia, wystarczy, że premier pozostawi UK w jakiejś formie unii celnej z UE. Co ciekawe Times pisze dziś, że gabinet będzie o takiej opcji dyskutował, z założeniem, że deklaracja polityczna miałaby też nakreślić kolejne kroki do dalszego oddalania się od polityki UE w przyszłości. To stopniowe odchodzenie od UE wydaje się być bardzo popularne w kręgach niegdyś bliskich Michaelowi Gove, a także kilku innym brexitowcom, którzy nadal trzymają się gabinecie May. Czy tak jest na pewno przekonamy się we wtorek, dzień przed szczytem UE, gdy gabinet May zbierze się na specjalnym posiedzeniu.

Wypracowaną treść deklaracji politycznej i backstopu poznamy najprawdopodobniej dopiero tuż przed szczytem, w środę. W ten piątek, 12 października, będą o niej dyskutować ambasadorowie państw członkowskich przy UE, a w poniedziałek sherpowie, najbliżsi doradcy szefów państw i rządów. We wtorek rozmowy wejdą na szczebel ministerialny, a od środy popołudniu brexit na najwyższym szczeblu omawiać będzie Rada Europejska. Namacalnych efektów możemy spodziewać się w czwartek.

51 More posts in Brexit_opinie category
Recommended for you
BrexitBrief 17: Wszystkie oczy na Izbę Gmin

- deal May "skazany na porażkę" w głosowaniu 11 grudnia - parlamentarne głosowanie nad przyszłością...