Partia Zielonych w 2018: Powalczyć w wyborach i dać Brytyjczykom drugie unijne referendum

Brytyjskie partie polityczne w 2018 oczami polskich aktywistów i działaczy to seria autorskich opinii i prognoz na rok 2018.

Partia Zielonych opowiada się za drugim referendum w sprawie członkostwa w UE, w którym – choć szanujemy wynik pierwszego referendum – będziemy się opowiadać za pozostaniem w Unii. Uważamy, że kolejne referendum powinno się odbyć w momencie wynegocjowania warunków Brexitu.

Nasze stanowisko jest jasne: chcemy dać ludziom szansę raz jeszcze wypowiedzieć się, bo w czasie referendum nie wiadomo było dokładnie, co Brexit miałby oznaczać i w jaki sposób Wielka Brytania miałaby wyjść z UE, a także czy faktycznie nadal taka jest wola Brytyjczyków. Choć nie jestem pewien, czy drugie referendum się odbędzie, władze Partii Zielonych Anglii i Walii, łącznie z przewodniczącą Caroline Lucas, na poważnie zakładają, że być może będziemy mogli powalczyć w kolejnych wyborach do Parlamentu Europejskiego [wiosną 2019].

Wcześniej za możliwe uważam także kolejne przyspieszone wybory parlamentarne. Selekcjonując kandydatów, przygotowują się do nich konserwatyści, co znaczy, że zakładają taką możliwość. Dlaczego wybory? Pierwszy etap negocjacji został zakończony, ale drugi będzie trudniejszy, wiele spraw jest niedopowiedzianych, jak kwestia Irlandii Północnej, czy praw osób z UE, na przykład prawo do łączenia przyszłych rodzin i sytuacja, gdyby mieszkający obecnie w UK migrant czy migrantka z Polski znaleźli sobie partnera w Polsce po Brexicie, czy taka osoba będzie miała prawo osiedlenia się w UK?

Wiele osób myśli, że tylko liberalni demokraci chcą drugiego referendum, ale my też go chcemy, choć nie jesteśmy wielbicielami brukselskich elit. Do 1999 roku brytyjscy zieloni byli przeciwni UE, ale teraz to się zmieniło, bo nie widzimy alternatywy. Ważne jest, żeby ludzie mieli prawo pracować, mieszkać i rozwijać się tam, gdzie chcą.

Mnóstwo znaków zapytania dostrzegam też w innych kwestiach, w tym tak fundamentalnych, jak dalsze relacje UK ze wspólnym rynkiem. Może dojść do sytuacji, gdy wystąpi duży rozdźwięk między oczekiwaniami społecznymi, a tym co zostało wynegocjowane z UE i Theresa May stwierdzi, że nie chce brać na siebie odpowiedzialności, co doprowadzi do nowych wyborów.

Jeśli dojdzie do Brexitu, nawet w najtwardszej formie, uważam, że w ciągu 10 lat pojawi się znów dyskusja, czy nie wrócić do UE. Sama UE może ewoluować. Nie widzę na horyzoncie upadku UE. Brexit otrzeźwił wielu eurosceptycznych polityków i widać, że więcej suwerenności – tak, ale zakończenie działalności UE – nie.

Zieloni chcieliby też wyjść poza tematykę Brexitu do spraw, o których się mówi od lat, np., że pewne regiony i miasta nie mają takich możliwości jak miasta w południowej Anglii, ponieważ, podczas gdy na infrastrukturę w Londynie i na południu Anglii przeznacza się na osobę tysiące funtów, na północnym wschodzie Anglii, gdzie ja mieszkam, już tylko setki.

Jako przeciwwagę dla silnej władzy centralnej zieloni chcieliby stworzyć „regional assemblies”, wybieralne sejmiki, podobne do tych działających w Polsce. Dla Polaków to nie byłaby rewolucja, ale nie każdy wie, że takiej instytucji w UK nie ma. Chcielibyśmy, żeby większa część pieniędzy była zatrzymywana i dystrybuowana przez władze na poziomie lokalnym za zgodę mieszkańców.

2018 zaczął się kilkoma informacjami, które nas ucieszyły, na przykład nie odbyła się [planowana na styczeń] wizyta Donalda Trumpa. Nie chcieliśmy jej, bo to symbol akceptowania czegoś, co nie jest do zaakceptowania, czyli codziennego rasizmu, jak sugerowanie, że Haitańczycy są gorsi. Dla nas odłożenie wizyty to zwycięstwo. Konserwatystów nie porównałbym jeszcze do Trumpa, ale z ich strony też padają sugestie antyimigrackie. Brytyjska społeczność daje wyraźnie znać, że nie akceptuje takich postaw.

Kolejna sprawa, w której odnieśliśmy sukces, to nierówności płacowe w BBC. O wyrównywanie płac kobiet i mężczyzn partie zielonych walczyły z powodzeniem w całej Europie. Widać też, że konserwatyści wycofują się z takich XIX-wiecznych postulatów jak polowania na lisy z psami, które powodują długotrwałe cierpienie zwierząt. Rozmawiałem nawet z zielonymi, którzy uważali, że nie jest to takie istotne, bo ważniejsza jest walka z ociepleniem, ochrona migrantów itp., ale to był dla nas symbol cofania się w rozwoju i wycofanie się z tego nas cieszy.

Rok 2018 to wybory władz lokalnych m.in. w Londynie, Sunderlandzie, Newcastle, South Tyneside i całym Tyne, gdzie mieszkam. Podchodzę do nich optymistycznie, bo mamy jasne stanowisko co do Brexitu i przepis na przyszłość. W 2017 zieloni odnieśli umiarkowany sukces w wyborach lokalnych, byliśmy partią, która zdobyła najwięcej nowych miejsc w radach lokalnych, najmniej mandatów straciliśmy. Wcześniej niż inni mówimy o sprawach ważnych, jak dochód podstawowy, czy demokratyzacja, lokalne środowisko i jakość życia, a ważną częścią ideologii zielonych jest wsparcie lokalnych społeczności. U nas nie ma karierowiczów, a jeśli już to realizują się poza polityką.

223 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
PingPong powraca – Leave kontra Leave

9.07.2018 To jest PingPong - brexitowy blog polityczny Pięć rezygnacji ze stanowisk rządowych na różnych...