Partia Pracy w 2018: „Przyszłość jest nasza”

Brytyjskie partie polityczne w 2018 oczami polskich aktywistów i działaczy to seria autorskich opinii i prognoz na rok 2018.

W 2018 roku upadający rząd Torysów bez pomysłu na siebie będzie nadal prowadził beznadziejne negocjacje z Brukselą. Jeśli to ma wyglądać tak samo jak styczniowa rekonstrukcja, to niewiele się wydarzy. Będzie tylko dużo retoryki.

Za to w Partii Pracy konflikty będą wygasać. Jesteśmy na fali wznoszącej. W naszym borough, Tower Hamlets, mieliśmy już 20 sesji kampanii i jeszcze mamy przed sobą około 100, przed lokalnymi wyborami czeka nas więc gorąca zima i wiosna. Wizyty w domach mieszkańców generują w nas pozytywne odczucia i reakcje ludzi na nas też są bardzo pozytywne. Widać, że są coraz bardziej zaangażowani.

Nasz okręg jest dobrym przykładem wzrastającego zainteresowania działaniem w Partii Pracy. Mamy tu 250 członków – więc co 20 osoba należy do partii! W sumie Labour Party ma w tej chwili około 600 tys. członków, z których większość angażuje się w oddolne tworzenie polityki, bo dzięki temu mamy politykę tworzoną dla ludzi przez ludzi. Odbieramy władzę elitom i dużym korporacjom i dajemy obywatelom, którzy chcą lepszej policji, służby zdrowia, bezpieczeństwa, miejsc pracy.

Lokalnie najważniejszym problemem na rok 2018 są cięcia budżetowe. Budżet naszej gminy, która liczy 300 tysięcy mieszkańców, wynosił kiedyś 304 miliony funtów, ale cięcia były tak drastyczne, że zostało około 254 milionów, co doprowadziło do zmniejszenia finansowania m.in. na policję, kulturę i młodzież. Zaczęło u nas dochodzić do ataków z użyciem kwasu, pojawiły się twarde narkotyki i zachowania antyspołeczne. Rada lokalna może poprawiać bezpieczeństwo poprzez instalację kamer i prewencję, ale bez lepszego finansowania z centralnego budżetu te problemy nie znikną.

Walczymy, żeby na ulicach było bezpiecznie, żeby ludzie nie bali się wychodzić z domu. Chcemy demokratyzacji polityki, nie tylko od wyborów do wyborów, ale także, żeby cała społeczność lokalna i społeczeństwo na poziomie krajowym było zaangażowane w tworzenie polityki i poprawę własnego bytu. Naszą ambicją jest budowa masowego ruchu obywatelskiego na rzecz demokracji.

Po wyborach lokalnych tematem numer jeden będzie kryzys w służbie zdrowia. Ze względu na starzejące się społeczeństwo, inflację i zwiększającą się populację utrzymanie obecnego – nie najlepszego – systemu, wymagałoby 4 miliardów funtów, a rząd przeznaczył na to jedynie 1,8 miliarda, więc najwyraźniej nie wie, jak to się powinno robić. Ważne są także opieka społeczna i opieka nad ludźmi starszymi – tutaj także demografia wywiera coraz większy nacisk. Oczywiście także transport, nacjonalizacja kolei. Moi dojeżdżający do pracy koledzy płacą rocznie około 5 tysięcy funtów za bilet na jedną linię kolejową. Taki system jest nie do utrzymania przy zyskach prywatnych firm na poziomie 5-6%. Trzeba będzie zająć się też śmieciówkami i zbudować nowe domy. Żeby w Londynie para mogła w cztery lata zaoszczędzić na nawet najmniejsze mieszkanie musiałaby przez ten czas zarabiać trzykrotność średniej pensji w Wielkiej Brytanii. Problemu mieszkalnictwa nie da się rozwiązać bez pomocy rządowej. Torysi w retoryce to akceptują, ale pieniędzy na to nie dają.

Jeśli chodzi o Brexit, choć ja jestem europejskim federalistą, wierzę głęboko w europejski projekt i chciałbym kiedyś widzieć – a raczej współtworzyć – Stany Zjednoczone Europy, to Partia Pracy musi słuchać głosu społeczeństwa. W demokratycznym referendum uczestniczyło 72% wyborców, o wiele więcej niż w wyborach powszechnych, i ci ludzi zdecydowali, że mamy wyjść ze wspólnoty. Partia nie może ignorować głosu większości. Ponad 1/3 wyborców Labour również zagłosowała za Brexitem. Będziemy się natomiast skupiać za tym, żeby wychodząc z UE zagwarantować prawa pracownicze, prawo do opieki społecznej, prawo do opieki zdrowotnej, żeby wszystko to w nowej rzeczywistości, jaką będzie Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej, było chronione. Przykładem jest walka Partii Pracy o utrzymanie tzw. social chapter z traktatów unijnych w prawie brytyjskim.

Wystąpienie ze wspólnego rynku nie jest moim zdaniem rozsądne, ale prawda jest taka, że referendum było za wystąpieniem z Unii, a Unia i wspólny rynek to niby nie to samo, ale zachowanie czterech wolności, których wymaga wspólny rynek, jest niekompatybilne z respektowaniem wyniku referendum. Natomiast, jeśli chodzi o unię celną, Wielka Brytania nie jest w stanie zastąpić 65 traktatów handlowych już zawartych przez UE. Wielka Brytania jest sama z siebie gospodarką średniej wielkości, a cała UE razem jest największą gospodarką świata i w tej skali Unia Europejska może negocjować dla siebie korzystne umowy. Pozostanie w unii celnej jest więc dla Wielkiej Brytanii bardzo korzystne, bo wtedy umowy negocjuje wspólnie z UE.

Żeby zrealizować te postulaty trzeba jednak zdobyć władzę. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się dziś, Partia Pracy by wygrała. Konserwatyści to wiedzą, więc moim zdaniem Theresa May tak długo jak się da nie zwoła nowych wyborów. Ale nie martwi mnie to, bo jak pokazują analizy na Partię Pracy głosowali głównie ludzie poniżej 49 roku życia, więc przyszłość i tak jest nasza, labourzystowska. Przyszłość jest czerwona.

223 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
PingPong powraca – Leave kontra Leave

9.07.2018 To jest PingPong - brexitowy blog polityczny Pięć rezygnacji ze stanowisk rządowych na różnych...