Partia Pracy – czy czas już zmienić lidera?

Corbyn - wikiWybory uzupełniające w Oldham West po śmierci Michaela Meachera, który nieprzerwanie od 1970 r. reprezentował okręg w parlamencie z ramienia Labour, mogą zadecydować o przyszłości partii i przywództwie Jeremy’ego Corbyna.

Na Wyspach Jeremy Corbyn jest odbierany jako przedstawiciel skrajnej lewicy i buntownik, towarzyszą mu etykiety komunisty, marksisty i trockisty, a od wczoraj – dzięki wyciekowi wypowiedzi premiera Camerona – także epitet „sympatyk terrorystów”. Trochę niesłusznie, bo w zestawieniu z lewicą na kontynencie może uchodzić za polityka umiarkowanego. Jest pacyfistą, chce wystąpienia Wielkiej Brytanii z Układu trydenckiego i NATO, chce renacjonalizacji kolei i zakładów użyteczności publicznej (gaz, woda, prąd). Problem Corbyna to trwanie przy swoich poglądach, które są kompletnie oderwane od problemów wyborców.

Oldham West, które od lat było bastionem Labour, może zostać stracone, wszystko za sprawą wizerunku przywódcy i rozłamu w partii, który zarysowuje się przy okazji głosowania o wzmocnienie działań zbrojnych na terenie Syrii. Ustawa przedstawiona przez Davida Camerona w parlamencie jest odpowiedzią Zachodu po piątku 13-tego listopada w Paryżu, czyli serii ataków terrorystycznych wspieranych przez ISIS.

Corbyn został wybrany we wrześniu na lidera Labour na fali pospolitego ruszenia i entuzjazmu tysięcy sympatyków, którzy zapisali się do partii po majowej porażce w wyborach parlamentarnych. Obecnie, według ostatnich sondaży, jest najbardziej nielubianym przywódcą politycznym na Wyspie. Co istotniejsze, przeciętny wyborca z klasy robotniczej jest przerażony poglądami lidera opozycji na temat imigracji czy bezpieczeństwa narodowego.

Ostatni miesiąc pokazał słabość i indolencję opozycji, a wydarzenia towarzyszące dzisiejszemu głosowaniu przypominają operę mydlaną. Dzisiaj parlament będzie głosował nad ustawą pozwalającej RAF-owi na bombardowanie pozycji terrorystów na terytorium Syrii. Cameron za wszelką cenę chcę uniknąć upokarzającej powtórki z 2013 r., kiedy przedstawiony plan działania przeciwko reżimowi Bashara al-Assada został odrzucony. Po atakach w Paryżu zarówno wśród opinii publicznej, jak i w Westminster, jest przyzwolenie na takie działanie. Premier i rząd zajęli się przekonywaniem opinii publicznej i poszukiwaniem sprzymierzeńców, natomiast Labour – walką wewnętrzną. Już w pierwszym tygodniu po zamachu doszło spięcia pomiędzy Corbynem a ministrem spraw zagranicznych jego Gabinetu Cieni – Hillarym Bennem, a posłowie Labour Party wypominali swojemu liderowi powiązania z grupą Stop the War, która winą za zamachy obarcza Zachód. Corbyn początkowo chciał wprowadzić dyscyplinę partyjną i głosowanie przeciw ustawie, jednak w obliczu jawnego buntu w partii, w tym otwartego sprzeciwu członków Gabinetu Cieni (Hillary Benn, Tom Watson, Andy Burnham, Michael Dugher, Vernon Coaker, Chris Bryant, Angela Eagle) musiał się ugiąć i pozwolić posłom na dobrowolność w głosowaniu.

Niewiele też zmienią wczorajsze protesty zorganizowane przez Stop the War, czy antywojenne listy wysyłane do posłów. Rządowy projekt przejdzie dzisiaj wieczorem w Parlamencie. Za może zagłosować 388 posłów, w tym grupa 30-60 buntowników, przeciw 216 (głównie z Labour i SNP). Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że Labour straciło przywódcę, a sam Corbyn stoi w opozycji nie tylko do rządu, ale też do własnej partii.

Porażka w wyborach uzupełniających w Oldham West, które odbędą się jutro, nie tylko przyczyni się do końca przywództwa Corbyna w Labour, ale co gorsze odda okręg wyborczy UKIP. Na pewno to nie koniec kłopotów – bo wkrótce mogą pojawić się w Labour głosy o potrzebie zmiany przywódcy.

Jarek Domański

Dodaj komentarz

262 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
Patel: UK czeka na najzdolniejsze polskie talenty

Wiadomość, którą chcę wysłać światu po opuszczeniu przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej, jest jasna: Wielka...