Nie ma odwrotu od twardego Brexitu – rozmowa

O następstwach decyzji podjętej podjętej przez Brytyjczyków 23 czerwca 2016 w unijnym referendum UKpolitics po polsku rozmawia z doktorem Rochem Dunin-Wąsowiczem z London School of Economics.

UKpoliticsPL: Co Brexit oznacza dla mieszkających na Wyspach Polaków?

dr Roch Dunin-Wąsowicz*:  Zapewne utrzymane zostaną prawa zastane, ale trzeba być gotowym na to, że nowych przybyszy czekają pewne obostrzenia. W obecnej sytuacji wszystkie prawa wynikające z posiadania obywatelstwa Unii Europejskiej są poddane w wątpliwość. Dlatego Polacy, którzy mają do tego prawo, powinni starać się o rezydenturę, jeśli są tu już od przynajmniej pięciu lat, wnoszą wkład w rozwój Wielkiej Brytanii, płacą podatki. Rezydentura daje bezpieczeństwo. Jeśli zaś są tu krócej, to prawnicy radzą, aby zbierać wszystkie możliwe dokumenty i starać się o rezydenturę, gdy będzie to możliwe. Nie jest to skomplikowane, nie jest to drogie. Myślę, że to zdroworozsądkowe podejście w obecnej, nadal mglistej sytuacji, gdy jeszcze nie wiadomo jakim torem potoczą się negocjacje i jakie będą im towarzyszyć okoliczności geopolityczne.

Zajmował się Pan między innymi badaniem polskich organizacji w Wielkiej Brytanii. Jak one reagują na Brexit?

Wraz z zagęszczeniem się atmosfery politycznej i z potencjalnym ograniczeniem praw obywateli Polski mieszkających w Wielkiej Brytanii wzrasta aktywność organizacji emigranckich. Od paru lat obserwujemy większą profesjonalizację, skupienie się na celach i koordynację. Dotyczy to szczególnie organizacji lokalnych, mniejszych skupionych na pomocy społecznej lub pomocy konkretnym grupom demograficznym – na przykład matkom – czy związków zawodowych; w mniejszym stopniu zaś tzw. „starych” organizacji, zajmujących się celebracją etosu patriotycznego, historii, podtrzymujących dziedzictwo rządu RP na obczyźnie. Widać przesunięcie akcentów na pracę u podstaw. Ale większa aktywność polityczna Polaków może być osiągnięta tylko, gdy zalegalizują swój status pod parasolem prawa brytyjskiego. Im więcej Polaków otrzyma brytyjskie obywatelstwo, tym silniejszy będzie ich głos na scenie politycznej. Tak jak silny jest głos innych mniejszości posiadających dwa obywatelstwa.

Należy Pan od lat do brytyjskiej społeczności akademickiej na London School od Economics, czy zagraniczni akademicy są nadal wartością dla Wielkiej Brytanii?

Społeczność akademicka i zagraniczni specjaliści, na przykład w sektorze usługowym, są wielką wartością dla Wielkiej Brytanii. Jej szybki rozwój w ostatnich latach zależał od wykwalifikowanej siły roboczej zza granicy, która była tańsza niż rdzenna siła robocza Wielkiej Brytanii. Badania z Oksfordu pokazują, że jeśli na przykład imigracja miałaby zmniejszyć się o 2/3, jak chce rząd, to Wielka Brytania będzie musiała podnieść wiek emerytalny lub w inny sposób wypełnić tę lukę.

Czy pojęcie hard Brexit dobrze oddaje plany brytyjskiego rządu?

Pojęcia typu „hard Brexit”, czy „soft Brexit” mają pewną wartość poznawczą, ale komunikacja ze strony rządu przed negocjacjami jest dość enigmatyczna. Nie ulega wątpliwości, że wynik referendum musi być zaakceptowany, ale pojawia się pytanie czy nie jest nadinterpretowany. Dla przeciwwagi można przytoczyć to, co powiedział Tim Farron, lider Liberalnych Demokratów: gdyby wynik referendum był odwrotny – i wgrałoby Remain – czy mówilibyśmy o „hard remain”; czy Wielka Brytania wstępowałaby do euro i zamienialibyśmy angielski na esperanto? To jest kwestia mandatu do podejmowania pewnych działań: niewielka przewaga w wyniku wyborczym jest interpretowana jako mandat do gigantycznych zmian społecznych i politycznych, zmian o 180 stopni. W tej chwili cały czas trwa debata na ten temat. Dość ciekawe przy tym jest, że premier May nie ma bezpośredniego mandatu. Wcześniej gdy Gordon Brown został mianowany premierem bez wygrania wyborów Partia Konserwatywna to krytykowała. O premier May też nie można powiedzieć, że wygrała wybory. A w brytyjskiej tradycji ten mandat wyborczy, mandat demokratyczny jest bardzo ważny.

Czy hard Brexit jest nieunikniony?

Odwrotu chyba nie ma. Choć mogą się jeszcze pojawić porozumienia przejściowe, które utrzymają bliskie związki UK i UE. Wiadomo też, że porozumienia tymczasowe mają tendencje do utrzymywania się. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Mogę się także zmienić okoliczności geopolityczne i ten proces może zostać spowolniony lub zahamowany.

*dr Roch Dunin-Wąsowicz, socjolog i wykładowca London School of Economics, redaktor LSEBrexit – bloga o następstwach referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, o którym więcej TUTAJ.

38 More posts in Brexit_opinie category
Recommended for you
PingPong wraca do Izby Gmin – brexitowy blog polityczny (6)

19 czerwca 2018 To jest PingPong – brexitowy blog polityczny W środę wieczorem Izba Gmin...