(naprawdę) Ping Pong – brexitowy blog polityczny (4)

13 czerwca 2018

To jest PingPong – brexitowy blog polityczny (i oficjalna nazwa części procesu legislacyjnego, w którym obie izby parlamentu rozpatrują nawzajem swoje poprawki)

Być może nadszedł już czas, żeby powiedzieć, że Theresa May i jej rząd prostą drogą zmierzają do brexitowego kompromisu. Niestety na razie nie z UE, tylko wewnątrz Partii Konserwatywnej. Ale ponieważ tutaj też tkwiło źródło problemu, które doprowadziło do unijnego referendum w 2016 roku, być może nie jest to najgłupsza strategia. Oto fakty i spekulacje z dwóch dni debaty nad poprawkami do projektu ustawy o wystąpieniu z UE:

Fakty są dwa: rząd nie przegrał żadnego głosowania, a kierownictwo Partii Pracy nie osiągnęło żadnego ze swoich celów.

Unia celna

Blisko – w czystej teorii – było przyjęcie poprawki o unii celnej. Izba Lordów proponowała, żeby wpisać do projektu obowiązek meldowania w parlamencie postępów przy negocjacji członkostwa w unii celnej. W praktyce miało to oznacza, że rząd członkostwo w jakiejś formie unii celnej musiałby przyjąć za swój cel. Wyszło jednak na to, że tylko Ken Clarke i Anna Soubry z Partii Konserwatywnej utrzymali się przy tej wersji. Reszta potencjalnych remainersów z Nicki Morgan i Stephenem Hammondem na czele poszła na kompromis i zaakceptowała zmianę w propozycji poprawki słów „unia celna” na „porozumienie celne”.

Jak wyjaśniał w debacie poseł Jonathan Djanogly rebelianci Partii Konserwatywnej zostali przekonani, że przyjęcie przez Izbę Gmin poprawki o pozostaniu w unii celnej podkopałoby pozycję rządu przed zbliżającym się szczytem Rady Europejskiej, na którym Theresa May chce starać się o „partnerstwo celne z UE”. Według posła proponowane przez rząd rozwiązanie gdzieś między partnerstwem celnym a porozumieniem celnym de facto zobowiązuje rząd do walczenia o jakąś formę unii celnej z UE. Czy tak będzie zobaczymy.

Rola parlamentu

Jeszcze bliżej było – i teoretycznie nadal jest – do uznania roli parlamentu w decydowaniu co ma się stać, jeśli UK i UE nie dogadają się w ogóle co do porozumienia o wyjściu. Poprawka lorda Hailshama otwierała parlamentowi szereg możliwości włącznie z nakazem powrotu do stołu negocjacyjnego, ogłoszeniem drugiego referendum lub wycofanie noty o uruchomieniu artykułu 50 (pomijając oczywiście co na którąkolwiek z tych opcji powiedziałoby UE).

Rząd zaproponował własną wersję, która dawałaby mu 28 dni od dnia no deal na stawienie się przed Izbą Gmin i przedstawienie planu działania. Rebelianci reprezentowani przez Dominica Grieve’a dodali trzy warunki:

  1. a) przedstawienia w ciągu 7 dni planu działań do akceptacji przez Izbę Gmin
  2. b) obowiązek wypracowania porozumienia z UE do końca listopada (wtedy rząd musiałby się zameldować przez Izbą Gmin z wyjaśnieniami)
  3. c) obowiązek wypracowania ostatecznej wersji porozumienia do 19 lutego 2019, po przekroczeniu której musiałby uzyskać zgodę na dalsze kroki w Izbie Gmin, czyli de facto oddać stery negocjacji z ręce parlamentu

W bardzo otwartych pertraktacjach między pierwszą a piątą ławą po rządowej stronie Izby Gmin – i w mniej otwartych negocjacjach toczących się za zamkniętymi drzwiami parlamentarnego biura pani premier – rząd i rebelianci ustalili, że na teraz przyjmie się rządową poprawkę, przy czym May obiecała wypełnić część/większość/wszystkie* (*zależy kogo spytać) postulaty z poprawki Grieve w przyszłym tygodniu w Izbie Lordów.

Anna Soubry powiedziała BBC Daily Politics, że rząd obiecał przyjęcie punktów a) i b) oraz kompromis co do punktu c). Według DExEU jednak propozycja rządowa będzie: respektować wynik referendum, nie będzie podkopywać pozycji rządu w negocjacjach i zapewni, że to rząd, nie parlament, prowadzi negocjacje. Takie postawienie sprawy wyklucza realizację punktu c).

Do czasu przedstawienia tekstu rządowej propozycji, co ma nastąpić w czwartek, nie da się jednoznacznie określić kto wygrał. Rząd na pewno kupił sobie trochę czasu. A niewykluczone, że parlamentarny ping pong przeciągnie się do lipca, więc May 28 czerwca może pokazać w Brukseli jak bardzo się stara i jak jej ciężko, więc niech się Unia zgodzi coś jej dać. Tak już kiedyś robił David Cameron.

Europejski Obszar Gospodarczy / wspólny rynek

Izba Gmin odrzuciła też szereg innych poprawek, w tym dalsze członkostwo UK we wspólnym rynku. Tę poprawkę poparło wbrew woli rządu 14 posłów Partii Konserwatywnej. ale przeciw było – także wbrew linii partyjnej – 15 labourzystów. Podobną do tej poprawkę parlament będzie prawdopodobnie głosował jeszcze raz w lipcu podczas debaty nad projektem okołobrexitowej ustawy o handlu i cłach. Projekt tej ustawy formalnie nie ma jeszcze zaplanowanej daty trzeciego czytania, ale możliwość głosowania nad nim przed zakończeniem tej sesji parlamentu 24 lipca miała swoim posłom obiecać Theresa May.

Warta uwagi jest tutaj głównie różnica zdań w Partii Pracy, która przypomina nieco sytuację sprzed referendum. Labour oficjalnie nakazała swoim posłom wstrzymanie się od głosu w sprawie członkostwa w Europejskim Obszarze Gospodarczym (w uproszczeniu wspólnym rynku), ale dyscyplinę partyjną złamało aż 90 posłów, z czego wspomnianych 15 zagłosowało ku uciesze brexitowców przeciw, a 75 poparło członkostwo w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Sześciu członków gabinetu cieni podało się przedtem do dymisji by móc zagłosować zgodnie z własnymi przekonaniami.

Protest SNP

Z powodu ograniczonego czasu zabrakło we wtorkowej debacie dyskusji o kwestiach rozdziału kompetencji między Londyn a władze regionalne. Protest przeciwko „zawłaszczaniu władzy” przez rząd w Londynie wieczorem tłumnie zgłosiło wielu posłów SNP. Spiker wysłuchał, ale w praktyce nic nie zrobił, choć mówi się, że planował. W środę Ian Blackford, lider Szkotów, w Westminsterze, zaproponował utajnienie obrad na czas przedyskutowania braku szacunku do spraw szkockich. Spiker nakazał mu ponowne zajęcie miejsca. Blackford nie posłuchał za co został wyproszony z sali. Razem z nim wymaszerowało całe SNP. Posłowie powrócili jednak na głosowanie. Nie do końca jasne jest, czy ruch był właściwy, ponieważ pojawiły się sugestie, że John Bercow był gotów przyznać dodatkowy czas na debatę o dewolucji.

Polityka migracyjna i wizowa

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie doszło do przedstawienia w środę szczegółów planów dotyczących statusu osób osiedlonych. Według korespondentki Guardiana Lisy O’Carroll rząd ma jednak zaprezentować najpóźniej w lipcu. Tymczasem czwartkowa prasa donosi, że nowy minister spraw wewnętrznych ogłosi liberalizację systemu wizowego dla lekarzy i pielęgniarek spoza UE. Ich wizy mają zostać wyłączone z limitów wiz dla profesjonalistów. Gazeta sugeruje, że to krok w stronę liberalizacji polityki wizowej i zniesienia celu migracyjnego, który nakłada na rząd obowiązek starania się o zmniejszenie salda migracji (przyjazdy minus wyjazdy) do dziesiątek tysięcy. Rząd nadal nie zdecydował, czy po brexicie nowych przybyszy z kontynentu będzie traktował preferencyjnie, czy tak samo jak migrantów spoza UE.

I jeszcze jedno: firma Jacoba Rees-Mogga założyła filię w Dublinie i ostrzega klientów przed twardym brexitem

Jeśli komuś mało w czwartek Izba Gmin rozpoczyna obrady o 9:30 od pytań do ministerstwa brexitu.

225 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
Labour nie poprze dealu z UE

Partia Pracy zagłosuje przeciwko ratyfikacji umowy o brexicie, którą Theresa May wypracuje z UE, jeśli...