May wygra te wybory – 48 dni

Theresa May wygra te wybory – nikt chyba nie wierzy dziś w inny scenariusz.  Jednak guru sondaży profesor John Curtice przestrzega: każde wybory niosą ze sobą ryzyko. W przypadku May to ryzyko dotyczy głównie niespełnienia oczekiwań: dziś mówi się o możliwości zbudowania przez Torysów przewagi na poziomie ponad 100 mandatów, a to mimo wielu sprzyjających okoliczności będzie trudne – ostrzega prof. Curtice.

Przy założeniu, że May wygra drugie najważniejsze pytania brzmi: co zrobi, gdy wzmocni swoją pozycję negocjacyjną?

BREXIT W PROGRAMIE

Minister spraw wewnętrznych Amber Rudd powiedziała we wtorek w Newsnight, że zwiększenie przewagi w parlamencie da premier May większe pole manewru i pozwoli na kompromisy z UE. Skrajnie antyunijne ugrupowania – od Fishing for Leave i Leave.EU, po Westmonster, najnowszy projekt a la Breitbart  – zaczęły wprost podejrzewać torysowski rząd o próbę zdrady idei twardego Brexitu. Atmosferę podgrzały jeszcze komentarze minister ds. kultury Karen Bradley, która pytana o przyszłą politykę migracyjną w kontekście celu migracyjnego powiedziała: „liczby nie są tak istotne”. „Torysi chcą masowej migracji” – zawyrokował Westmonster.

Premier May pospieszyła z wyjaśnieniem, że celem rządu pozostaje utrzymanie migracji na zrównoważonym poziomie, a zrównoważony poziom to – obiecany w 2015 roku przez Davida Camerona – bilans migracji na poziomie „dziesiątek tysięcy”. Do tego co prawda Wielkiej Brytanii jest coraz dalej, bo ostatnie statystyki mówiły o 330 tys., ale obietnica znajdzie się ponownie w programie wyborczym. Prawdopodobnie jednak ze statystyk wykluczeni będą zagraniczni studenci, co pozwoliłoby rządowi wykonać krok na dalekiej drodze do spełnienia kiedyś obietnicy. Jednocześnie nie dałoby się zaprzeczyć, że ta kreatywna księgowość, którą popierali m.in. Philip Hammond i Boris Johnson może doprowadzić do straty paru setek głosów.

Choć rząd jeszcze tego nie potwierdził, Daily Mail i Times donoszą, że w programie konserwatystów znajdą się także 3 brexitowe obietnice: wystąpienie ze wspólnego rynku, wystąpienie z unii celnej i zakończenie swobodnego przepływu osób. Jeśli tak będzie i Torysi wygrają wybory, Izba Lordów nie będzie mogła – zgodnie z konwencją Salisbury’ego –  zablokować żadnego z tych elementów Brexitu. Dla wszystkich, którzy jeszcze wierzą w soft Brexit, to powinien być ostateczny dowód na porzucenie marzeń.

Ich nadzieją może pozostać przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, który zapowiedział podczas wizyty w Londynie, że Brexit da się jeszcze odwrócić jeśli 27 państw UE się na to zgodzi. Unia zaczyna powoli precyzować swoje oczekiwania wobec Wielkiej Brytanii i jak donosi Times, zażąda od UK bezterminowego podporządkowania się decyzjom Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawach dotyczących praw emerytalnych, prawa pracy i świadczeń społecznych trzech milionów obywateli UE żyjących w Wielkiej Brytanii. Bloomberg dodaje, że UE uszczegóławia także pozycje jakie znajdą się na rachunku, który Bruksela wystawi Londynowi. Kwota ma wynieść ponad 60 mld euro. Negocjator ze strony UE Michael Barnier potwierdził w czwartek w Warszawie, że negocjacje z Wielką Brytanią rozpoczną się po wyborach. Według Politico w przyszłą środę Barnier i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker odwiedzą premier May w Londynie.

KANDYDACI

O twardej ręce premier May i działu HR centrali Partii Konserwatywnej donoszą portale Conservative Home i GuidoFawkes. Według dobrze poinformowanych źródeł partia przyjęła ostre kryteria selekcji kandydatów. Poseł polskiego pochodzenia Daniel Kawczyński potwierdził UKpolitics po polsku, że ma zamiar ponownie startować w wyborach (okręg Shrewsbury and Atcham, Shropshire, West Midlands). Jest w tej szczęśliwej pozycji, co wszyscy urzędujący posłowie – musi jedynie zdobyć poparcie swojego lokalnego związku. Tam jednak, gdzie konserwatywnych posłów nie ma, a okręg uważany jest za kluczowy,  lub tam, gdzie lokalny związek odrzuci kandydaturę obecnie sprawującego funkcję posła centrala narzuci własne listy, a w pozostałych okręgach – wręcz własnych kandydatów. Wiele osób, które liczyło na start będzie więc zawiedzionych, bo nie otrzyma nawet szansy zaprezentowania swojej kandydatury. Zaś wielu tych, którzy wystartują, będzie sporo zawdzięczać obecnej pani premier, co zapewne przełoży się na lojalność w nowym parlamencie.

W Partii Pracy kandydatka polsko-pakistańskiego pochodzenia dr Rosena Allin-Khan także będzie się ubiegać o ponowny wybór w swoim okręgu w Tooting. Jednak w szerszej perspektywie kryzys zaufania labourzystowskich posłów do lidera zaczyna zbierać żniwo w postaci – jak do tej pory 13 – rezygnacji ze startu, w tym tak znanych postaci jak Alan Johnson.

Liberalni Demokraci zapobiegliwie wybrali już 326 kandydatów w zeszłym roku, a ostatnio kolejnych 70. U nich więc wybór powinien pójść sprawniej. Partia szczyci się, że od momentu ogłoszenia wyborów dołączyły do niej tysiące osób.

Na bieżąco listę kto startuje, a kto zrezygnował aktualizuje PoliticsHome.

Wielkimi nieobecnymi na listach wyborczych będą Douglass Carswell, najpierw Torys, później jedyny poseł UKIP-u, ostatnio bezpartyjny, oraz Nigel Farage, obecnie poseł Parlamentu Europejskiego i komentator LBC i Fox News, w swojej karierze już siedmiokrotnie nieskutecznie stający do wyborów do Westminsteru. Deklarację startu w okręgu Carswella złożył za to milioner Arron Banks, były i być może przyszły sponsor UKIP-u, przyjaciel Farage’a i Donalda Trumpa. Co prawda stwierdził, ze nie wie gdzie jest Clacton, ale z chęcią pozna lokalne problemy i może nawet kupi sobie tam dom. Clacton jest najbardziej UKIP-friendly okręgiem w UK, jeśli nie uda się tan, może nie udać się nigdzie.

JEREMY KONTRA RESZTA ŚWIATA

Jeremy Corbyn nie przejmuje się sondażami. Podczas przemówienia w Church House, pierwszego w tej kampanii, ostro, nawet jak na swoje standardy, zaatakował elity i korporacje w Londynie i Brukseli. „Establishment narzeka, że nie gram zgodnie z zasadami. To prawda, bo to wczorajsze zasady upadłych elit” – grzmiał z mównicy. Nawiązując bezpośrednio do fatalnych sondaży, i brzmiąc przy tym zupełnie jak kampania Vote Leave, powiedział: „Eksperci establishmentu się mylą.”. Corbyn nie przedstawił konkretów programu wyborczego Labour, anonsując jedynie, że pojawią się niedługo. Zapowiedział jednak, że choć premier May chce, żeby to były wybory na temat Brexitu, to Partia Pracy skoncentruje się przede wszystkim na ludziach i na tym jak Wielka Brytania powinna wyglądać po Brexicie. Wykluczył także możliwość organizacji drugiego referendum w sprawie członkostwa UK w UE. Jak na wiec,  przemówienie było bardzo inspirujące i zakończyło się szczerą owacją na stojąco, komentatorzy twierdzą jednak, ze ten język trafia do bardzo wąskiego grona odbiorców i nie poszerza elektoratu Partii Pracy.

Theresa May waha się nadal czy wziąć udział w debacie telewizyjnej. Zapewne ostatecznie decyzje jej spin doktorzy podejmą w odpowiednim momencie. Póki co skuteczna linia ataku Torysów wobec partii opozycji opiera się na ataku na Corbyna i wrzucenia wszystkich liderów partii opozycyjnej do jednego worka z napisem Jeremy Corbyn. Już we wtorek premier zapowiedziała, że:

„W tych wyborach chodzi o przywództwo. To będzie wybór między silnym i stabilnym przywództwem w narodowym interesie ze mną w roli premiera, lub słabym i niestabilnym rządem koalicyjnym na czele z Jeremym Corbynem i popieranym przez Liberalnych Demokratów, którzy chcą na nowo otworzyć podziały w sprawie referendum oraz Nicolę Sturgeon i SNP.”

SNP i LibDemsi rzeczywiście proponują pakt, ale Jeremy Corbyn taką opcje odrzucił. Fundusze na kampanię promującą taktycznie głosowanie na opozycję zbiera jednak m.in. prawniczka Gina Miller, za sprawą której decyzja komu przysługiwało prawo do uruchomienia art. 50 trafiła w lutym do sądu najwyższego.

Do kampanii włączył się także Minister obrony Michael Fallon podczas wizyty w Estonii powiedział, że „Władimir Putin cieszyłby się ze zwycięstwa Corbyna”.

Dla tych, którzy już mają dość wyborów w House Magazine ciekawy wywiad z ministrem obrony przede wszystkim konieczności reformy NATO i zachęcenia pozostałych państw członkowskich do wydawania 2% PKB na obronność, dalszego udziału UK w unijnych misjach i modernizacji sprzętu i myślenia w brytyjskim wojsku i polityce wobec Rosji.

158 More posts in Highlight category
Recommended for you
Johnson vs Hunt w finale wyborów nowego lidera Partii Konserwatywnej

Boris Johnson i Jeremy Hunt - były i obecny minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii zmierzą...