Kto wygrał debatę liderów?

Mini przegląd opinii po wczorajszej debacie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc w zależności od tego czyj komentarz czytamy, mamy innego zwycięzcę wczorajszej debaty. Już z pierwszych stron jasno wynika nie tyle kto wygrał, ale kogo popiera wydawca.

Odkładając to jednak na bok, większość komentatorów zgadza się co do jednego – rewolucji nie było. „Demokracja w najnudniejszej postaci”, pisze John Crace w the Guardian. „Kiedy siedem osób zabiega o uwagę, to nikt tak naprawdę się nie wyróżnia.{…} Debata nie przesądziła prawie o niczym i niewiele z niej zostanie zapamiętane”. Co ciekawe jednak nie wszyscy się wynudzili. Michael Deacon w Telegraph porównał nawet debatę do „dwugodzinnej rundy rzutów karnych między 7 zespołami”, stresującej i męczącej dla widzów.

Konserwatywny publicysta Fraser Nelson w „The Spectator” pisze, że szanse dwóch liderów, Camerona i Milibanda, pozostają po debacie na równi, „50/50, dokładnie tak jak przed tygodniem”. Lewicowa komentatorka Guardiana Polly Toynbee broni jednak lidera Labour: „Nikt nie może oskarżyć Milibanda o iskrę oratorskiego talentu, ale i tak o lata świetlne przerósł oczekiwania”. Nelson się nie zgadza. Twierdzi, że Miliband mógł wczoraj wygrać te wybory, kontynuując zwyżkowe tendencje po rozmowie z Paxmanem i wywiadzie dla Absolute Radio. Szansy tej jednak nie wykorzystał i biorąc pod uwagę, że kolejne tygodnie kampanii będę raczej bazować na podróżach po UK „to Cameron może ewentualnie te wybory przegrać na własne życzenie”.

Toynbee docenia przede wszystkim wkład liderek trzech mniejszych partii w dogryzienie rządowi za politykę oszczędności. To był „pojedynek pięciu sympatycznych przeciwników drastycznych środków oszczędnościowych przeciwko dwóm okrutnikom [Cameron i Clegg]”. Toynbee dodaje też, że „koalicja Labour z SNP nie przerazi wyborców tak bardzo, jak by tego chcieli Torysi.”

Wobec impasu między Cameronem i Milibandem najlepiej w ogólnej ocenie wypada Nicola Sturgeon. Liderka SNP była silna i przekonująca, chwali Fraser. Nie dała się zbić z tropu uwagami Farage’a o murze Hadriana, pisze John Crace. Miała jasny program dla Szkocji, ale również wyraźnie zabrała głos przeciwko polityce drastycznych oszczędności, dodaje Toynbee.

I właśnie diabeł może tkwić w tym jednym szczególe wczorajszej debaty, cichym pojedynku o szkockie głosy. Na ciekawostkę brytyjskiego systemu wyborczego zwraca uwagę Martin Wolf w FT. „Choć SNP nie zdobędzie raczej więcej niż 4 proc głosów w całym Zjednoczonym Królestwie, to może zdobyć nawet 40 mandatów w Izbie Gmin. Tymczasem Liberalni Demokraci mogą procentowo dostać cztery razy więcej głosów, a skończyć z zaledwie 20 mandatami”. Wolf ma jednak dobrą radę: nie emocjonować się za bardzo. Wyniki wyborów, tak jak i wyniki wczorajszej debaty, nie zwiastują w Wielkiej Brytanii rewolucyjnych zmian.debata

Dodaj komentarz

227 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
Wotum nieufności wobec Theresy May – przewodnik

Jak doszło do głosowania wotum nieufności wobec Theresy May? Kilkudziesięciu posłów Partii Konserwatywnej poprosiło o...