Irlandia: Triumf stabilności i doświadczenia

70-letni Michael D. Higgins został wybrany dziewiątym w historii prezydentem Republiki Irlandii. Pozostali kandydaci polegli na własnych słabościach. Tuż przez finiszem oskarżenie o korupcję rzucone w trakcie telewizyjnej debaty pozbawiło szans niezależnego kandydata Seana Gallaghera.

Były to pierwsze od 14 lat wybory prezydenckie w Irlandii, gdyż siedem lat temu Mary McAleese nie miała kontrkandydatów. Odbyły się 28 października, jednocześnie z wyborami uzupełniającymi do parlamentu w Dublinie zachodnim oraz referendum w sprawie zmiany konstytucji i były rekordowe pod względem ilości kandydatów (aż siedmioro), a także kłótni, wzajemnych oskarżeń i ujawnionych afer.

Michael D. Higgins, kandydat Labour Party, otrzymał blisko 40 proc. głosów pierwszej preferencji, a do uzyskania wymaganej konstytucyjnie większości ponad 50 proc. konieczne były podliczenie głosów drugiej, trzeciej i czwartej preferencji. W sumie Higgins wygrał różnicą 400 tyś głosów, a w sumie głosowało na niego 1,007,104 osób (57 proc.). Na drugim miejscu uplasował się niezależny kandydat Sean Gallager, trzeci był Martin McGuinness z Sinn Fein. Frekwencja wyniosła 55.1 proc.

Higgins – bagaż doświadczeń i konsekwencja w poglądach

Michael D. Higgins jest, jak podkreślają media, poetą w sensie dosłownym. Jednak przede wszystkim jest duchowym przywódcą Labour Party o jasne sformułowanych poglądach lewicowych. Trzonem jego koncepcji sprawowania urzędu są: prawdziwa republika (real republic), aktywny udział obywateli w rządzeniu krajem (active citizenship) i dążenie do poszerzenia horyzontów i wiedzy obywateli.

Higgins regularnie krytykował chicagowski model ekonomii, który dla Celtyckiego Tygrysa wybrało Fianna Fail, a który nie uwzględniał, jego zdaniem, w sposób wystarczający potrzeb osób najbiedniejszych. Prawdziwa republika natomiast umożliwi obywatelom dostęp do władzy i podejmowania decyzji. Każdy obywatel powinien mieć zagwarantowane „podstawowe prawa” (tzw. „ciztizenship floor”), które obejmują wyżywienie, schronienie, przyjazne środowisko naturalne i wolność od lęku od dzieciństwa do starości. W prawdziwej republice wszystkie warstwy społeczne, także najbiedniejsi, będą wysłuchane. Dodatkowy „republikański” smaczek stanowi fakt, że Higgins płynnie mówi w języku Gaelic, choć nie zalicza tego do ważnych elementów prawdziwej republiki.

Nowy prezydent chce odwrotu od sytuacji, gdy „wszyscy są tak zajęci gonieniem ogona celtyckiego tygrysa”, a obsesją społeczeństwa stało się materialne bogactwo. Ten powodujący korozję indywidualizm („corrosive individualism”) powinien zostać zastąpiony budowaniem więzi społecznych pomiędzy sąsiadami, grupami wykluczonymi i diasporą irlandzką na świecie. Kolejny element filozofii Higginsa to rozwijanie i łączenie różnorodnych umiejętności obywateli i promowanie wyboru na najwyższe stanowiska specjalistów w kilku dyscyplin na wzór Leonarda da Vinci.

Te zdecydowanie lewicowe poglądy oraz wiek Higginsa (70 lat) urzekły wyborców, w trudnych dla gospodarki i portfeli czasach poszukujących, jak twierdzą komentatorzy, kandydata na ojca lub wręcz dziadka-patriarchę narodu.

Doświadczenie polityczne Higginsa jest imponujące. Urodził się w biednej rodzinie w Limmerick. Polityczną karierę zaczął w latach 60-tych jako przewodniczący młodzieżówki Fianna Fail, szybko jednak wstąpił do Labour Party. Przed 1987r. z jej poparcia był dwukrotnie senatorem oraz posłem do Dáil Éireann. Wobec braku sukcesu w wyborach do Parlamentu Europejskiego skoncentrował swoją działalność w kraju. Od 1987 r. nieprzerwanie zasiada w parlamencie, był także burmistrzem Galway. Jest znany na arenie międzynarodowej z działalności na rzecz praw człowieka, m.in. na rzecz ofiar reżimu w Chile i Kambodży. Za swoją działalność otrzymał w 1992r. pokojową nagrodę im. Seána MacBride. Był otwartym i zdecydowanym przeciwnikiem wojny w Iraku.

Poza polityką główną domeną aktywności zawodowej Higginsa jest nauka. Wykładał nauki polityczne m.in. na University College Galway i Southern Illinois University w Stanach Zjednoczonych. Znana jest także jego aktywność w sferze kultury i sportu. Jest założycielem stacji telewizyjnej TG4, która nadaje po gaelicku, aktywnie promował rozwój kinematografii irlandzkiej, przyczynił się do ponownego dopuszczenia Sinn Fein do wystąpień w mediach w Republice, nadzorował też inwestycje w muzealnictwie. Poza tym, jest prezesem klubu piłkarskiego Galway United.

Ostatnie dni kampanii

Choć Higgins prowadził w sondażach wrześniowych to przez cały październik rosło poparcie dla Seana Gallaghera. Z sondażu na sondaż prowadził coraz wyraźniej, osiągając w końcu 15 proc. przewagę na tydzień przed wyborami. O zmianie sytuacji w ostatnich dniach zadecydowała debata telewizyjna, w której Martin McGuiness oskarżył Gallaghera o korupcję. Biznesmen całkowicie pogubił się w odpowiedziach i tym samym pogrzebał swoje szanse.

Wizerunek Gallaghera kształtowany był wokół jego działalności społecznej z lat młodości, a także budowania od podstaw sukcesu w biznesie w kolejnych latach. Kluczowe w jego życiorysie okazały się jednak związki z Fianna Fail. Jeszcze we wrześniu wyrzucano jeszcze mało znanemu Gallagherowi, że nie posiada żadnego doświadczenia politycznego. Ten zawsze odwracał kota ogonem pokazując, że jego niedoświadczenie oznacza w gruncie rzeczy niezależność. Dopiero z czasem, gdy ustalono jego kontakty z polityką, musiał zdecydowanie odcinać się od Fianna Fail, której był przez pewien czas członkiem.

Na trzecim miejscu w sondażach plasował się regularnie Martin McGuiness z Sinn Fein. Był on jednak niemal na każdym kroku konfrontowany z członkami rodzin ofiar zamachów Irlandzkiej Armii Republikańskiej, cicho wspieranych przez polityków Fianna Gael. Zarzuty, że McGuiness zna i mógłby ujawnić nazwiska morderców, oraz plotki, że mógł osiągnąć profity z napadu na Northern Bank spowodowały, że nie mogąc odlepić od siebie łatki członka IRA, McGuiness skoncentrował się na atakach na liderującego sondażom Seana Gallaghera.

Szczególnie dobra areną rozgrywania negatywnej kampanii były bezpośrednie debaty kandydatów. W przeciwieństwie do debat przed wyborami w innych krajach, medialne potyczki kandydatów na prezydenta Irlandii nie tylko cieszyły się dużym zainteresowaniem, ale miały też konkretne przełożenie na rezultat wyborów. W sumie, w okresie miesiąca przed wyborami na różnych kanałach telewizyjnych i radiowych, odbyło się osiem debat, i poza jedną, brali w niej udział wszyscy kandydaci. Decydujące okazało się starcie w telewizji RTE z 24 października.

Podczas debaty, której gospodarzem był Pat Kenny Martin McGuiness spytał Gallaghera, czy to prawda, że ten przed kilku laty przyjął od pewnego biznesmana czek na 5 tys. euro jako dotację dla partii w zamian za fotografię „darczyńcy” z premierem Brianem Cowenem. Od tej dokładnie minuty Gallager zdobył przydomek „unable” („nie będący w stanie”). W studiu telewizyjnym nie był w stanie odpowiedzieć McGunnessowi, nie był też w stanie powiedzieć prawdy, odróżnić, które jego działania były etycznie usprawiedliwione, które nie. W kolejnych dniach nie był w stanie spotkać się z wyborcami, ponieważ kursował po studiach telewizyjnych, gdzie z kolei nie był stanie przypomnieć sobie całej sytuacji, a na końcu nie był w stanie utrzymać przy sobie 28 proc. wyborców, która w ostatniej chwili zdecydowała się oddać głos jednak na Higginsa.

Do kampanii anty-Gallagherowskiej rozpętanej przez Sinn Fein przyłączyli się chętnie wszyscy pozostali kandydaci, poza Higginsem, który konsekwentnie podtrzymywał ustalony przez siebie poziom kulturalnej debaty. Jego wypowiedzi na temat Gallaghera dotyczyły raczej różnic ideologicznych. Higgins, mianowicie, portretował Gallaghera jako typowy przykład obrońcy gospodarki spekulatywnej, przeciwieństwa gospodarki społecznej, którą faworyzował kandydat Labour Party. Prawdopodobnie taka postawa spowodowała, że właśnie na niego zdecydowała się zagłosować większość Irlandczyków.

Ocena wyników wyborów

Zakres obowiązków prezydenta jest w Republice tak ograniczony, że tylko silna osobowość może w zdecydowany sposób odcisnąć się na kształcie politycznym. Udało się to dwom ostatnim prezydentom: Mary Robinson i Mary McAleese. Także Higgins ma bez wątpienia wszelkie predyspozycje, żeby prowadzić własną działalność i wesprzeć swoją Labour Party, obecnie partnera koalicyjnego zwycięzcy ostatnich wyborów Fine Gael. Jeśli prawdą jest, jak dociekają komentatorzy, że Irlandczycy po dwóch „matkach narodu” zapragnęli teraz mądrego i sprawiedliwego „ojca”, to nie powinni się zawieść.

Katarzyna Sobiepanek

Źródła: Irish Times: www.irishtimes.com; Irish Independent: http://www.independent.ie/; RTE Ireland’s National Television and Radio Broadcater: www.rte.ie; Slugger O’Toole. Blog on Politcs: http://sluggerotoole.com/region/ireland/; BBC: www.bbc.co.uk.; Seán Gallagher: http://www.seangallagher.com/2011/; Michael Higgins: http://www.michaeldhiggins.ie; Martin McGuinness http://www.thepeoplespresident.ie (ostatni dostęp do ww. stron 17.11.2011).

Tekst ukazał się 22 listopada 2011 jako część Monitora Wyborczego Portalu Spraw Zagranicznych

Dodaj komentarz

12 More posts in Uncategorized category
Recommended for you
Co się wydarzy w Izbie Gmin 22 października?

Rząd Borisa Johnsona opublikował w poniedziałek wieczorem (21.10) projekt ustawy wdrażającej porozumienie brexitu do prawa...