„Głosujcie lokalnie!” – Michał Chantkowski, kandydat Green Party w Sunderland w wyborach lokalnych 2018

Michał Chantkowski jest kandydatem Partii Zielonych do rady Sunderlandu z okręgu Washington Central.

 Warto w czwartek iść zagłosować?

Warto, szczególnie, że na ten moment w kontekście Brexitu może to być ostatnia okazja, żeby w tak bezpośredni sposób pokazać co myślimy, bo po 29 marca 2019 obywatele UE mogą stracić prawa wyborcze. Widzę zresztą duże zainteresowanie w polskiej społeczności tematem wyborów. Pytano mnie wielokrotnie jak się zarejestrować, jak głosować pocztą. Zdecydowanie zainteresowanie jest większe niż trzy lata temu. Jeśli obywatele UE pójdą masowo zagłosować będzie to najlepszy sygnał, że chcą być częścią lokalnych społeczności i politycy usłyszą, że warto liczyć się z ich opinią w przyszłości. To będzie także argument za utrzymaniem prawa do głosowania w wyborach lokalnych dla obywateli UE w przyszłości.

UK powraca do systemu dwupartyjnego, przynajmniej na poziomie wyborów parlamentarnych, dlaczego Polacy mieliby zagłosować na niewielką Partię Zielonych?

Mówimy o wyborach lokalnych, więc warto zwrócić uwagę, że Partia Zielonych właśnie na sprawy lokalne zwraca większą uwagę niż inne partie. Przede wszystkim słuchamy głosu mieszkańców.

Chcemy przenosić odpowiedzialność za lokalne usługi publiczne na poszczególne dzielnice, tak by władze najbliżej obywatela miały najlepszy dostęp do funduszy rady miasta, czy funduszy europejskich, a lokalna społeczność miała większą kontrolę nad dotyczącymi jej decyzjami, na przykład, które projekty są wspierane, jakie naprawy są podejmowane, jakie inwestycje dochodzą do skutku.

Zarówno Partia Pracy, jak i Partia Konserwatywna promują model rozwoju miast, w którym tereny zielone, często w biedniejszych dzielnicach, są przeznaczane pod zabudowę mieszkalną. Powstają tam domy, które przekraczają możliwości budżetowe lokalnych mieszkańców, żeby przyciągnąć klasę wyższą i górne warstwy klasy średniej, które w teorii będą wydawać lokalnie większe pieniądze. Jednak w tym modelu nie bierze się pod uwagę ani opinii mieszkańców, ani wpływu na środowisko.

Dla zielonych ważna jest także służba zdrowia. Zdrowie publiczne podlega władzom lokalnym, chcemy kłaść nacisk na przykład na walkę z paleniem, pomoc w zwalczaniu otyłości, czy chorób cywilizacyjnych, uzależnień.

Ponadto popieramy reformę samorządów i wprowadzenie spójnego systemu samorządów regionalnych. Chcemy także współpracować z radnymi z sąsiednich obszarów, żeby tworzyć wspólnie spójną polityką lokalną.

Który to Twój start w wyborach lokalnych?

W wyborach lokalnych drugi. Startowałem również raz w wyborach parlamentarnych.

Mógłbyś w kilku słowach wyjaśnić jak widzisz rolę radnego?

Rolą radnego jest decydowanie o wielu sprawach codziennych jak na przykład wywóz śmieci, czy kwestie związane z recyklingiem, do pewnego stopnia szkolnictwa, choć nie wszystkie szkoły są kontrolowane przez władze lokalne. Radni odpowiadają też za budżet dotyczący zdrowia publicznego, infrastruktury lokalnej, ścieżek rowerowych. Decydują o planie zagospodarowania przestrzennego, inwestycjach lokalnych. Władze lokalne mają też wpływ na transport lokalny, na ceny komunikacji publicznej, więc obszarów działania jest bardzo dużo. Radni mogę jednak robić dużo więcej niż jest zapisane w ich obowiązkach.

Często słyszę od lokalnych radnych z Partii Pracy, czy Partii Konserwatywnej, że czegoś nie mogą zrobić, bo to nie leży w ich kompetencji. To nietrafny skrót myślowy. Radni nie zawsze mogą podjąć pewne decyzje, na przykład dotyczące inwestycji, bo to firma, czy instytucja jest głównym decydentem, ale mogą rozmawiać z rządem, czy posłami, by korzystając z ich wyższej pozycji wpływać tą drogą na decyzje co do lokalnych inwestycji. Tak samo w innych kwestiach.

Radnym musi się chcieć, muszą także szanować i znać głos lokalnej społeczności. Zieloni są znani z tego, że wsłuchują się w głosy mieszkańców i pracują dla nich, a nie na przykład dla deweloperów mieszkaniowych.

Czy uważasz, że idąc głosować, powinniśmy kierować się konkretnymi pomysłami konkretnych kandydatów dotyczącymi lokalnych działań, czy trzeba raczej patrzeć na plany partyjne, na przykład w kwestii Brexitu, czy innych kwestii ogólnokrajowych?

Jest pewien związek między siłą partii w terenie, a potencjałem, żeby kandydaci tej partii dostali się do parlamentu. Głosując lokalnie na Zielonych, można nam także pomóc w dostaniu się do parlamentu. Jednakże choć sprawy narodowe powinny grać pewną rolę, to lokalni radni działają przede wszystkim w swojej okolicy i najważniejsze są sprawy lokalne. Nas to cieszy, bo ważne jest dla nas by o kształcie swojego otoczenia decydowali przede wszystkim członkowie lokalnych społeczności. Bardzo chcielibyśmy, żeby mniejszości narodowe, w tym Polacy, brały jak najczynniejszy udział, w życiu lokalnych społeczności, w tym w wyborach lokalnych.

Jakie będą Twoje priorytety, jeśli dostaniesz się do rady?

Startuję w Washington Central, dzielnicy dość znacznie oddalonej od centrum Sunderlandu. Wiele punktów usługowych i miejsc pracy znajduje się właśnie w centrum, a komunikacja nie zawsze funkcjonuje dobrze. Brakuje na przykład połączeń wieczornych, czy wcześnie rano. Chciałbym to zmienić.

Sunderland jest obecnie zarządzane przez Partię Pracy, jak w wielu miejscach na północnej Anglii. Rada planuje kolejne osiedle na terenie zielonym i boisku lokalnego klubu sportowego. Odebranie tych terenów mieszkańcom zablokuje im dostęp do miejsc rekreacyjnych i możliwości uprawiania sportu na świeżym powietrzu, co – gdy patrzymy na kampanie promujące zdrowie i sport szczególnie wśród dzieci i młodzieży – jest po prostu nielogiczne. Budowa nowych domów jest potrzebna, ale wolałbym by budowano je tam, gdzie kiedyś stały już budynki mieszkalne, czy przemysłowe, a nie na terenach społecznie ważnych, gdzie w dodatku ceny mieszkań nie będą przystępne dla lokalnych mieszkańców.

Kolejna kwestia to budowa spalarni śmieci wbrew woli mieszkańców. Już ponad tysiąc osób zgłosiło sprzeciw, ale urząd miasta dalej nie bierze tego pod uwagę. Spalarnia śmieci kojarzy się z zanieczyszczeniem powietrza, a jest – o ironio – przedstawiana jako projekt chroniący środowisko, zmniejszający ilość śmieci. To w żaden sposób nie jest to logiczne. W miastach UK spalarnie już raczej nie powstają.

Poza tym jest jeszcze kwestia prawa do protestów w sercu miasta. Centrum Sunderlandu należy do prywatnej galerii handlowej i nie można tam podejmować działań publicznych, jak np. kampanii przeciwko tej spalarni śmieci, bo prywatny właściciel się na to nie zgodzi. Uważam, że tak nie powinno być. Centrum miasta powinno należeć do mieszkańców. Inwestycje i prywatyzacja nie powinny wstrzymywać demokracji.

Twój przekaz do Polaków w ten czwartek?

Namawiam do tego by głosować, kierując się dobrem lokalnym. Zieloni są partią, która skupia się na sprawach lokalnych, nie zapomina też o mniejszościach i jest bardzo otwarta na Polaków.

Rozmawiała Kasia Sobiepanek.

223 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
PingPong powraca – Leave kontra Leave

9.07.2018 To jest PingPong - brexitowy blog polityczny Pięć rezygnacji ze stanowisk rządowych na różnych...