Dwie Brytanie – 5 dni do wyborów

Liderzy dwóch głównych partii, które w sondażach łącznie popiera od 75 do nawet 85 proc. społeczeństwa, nie stoczyli ze sobą w tej kampanii ani jednej bezpośredniej debaty. W studiu BBC w piątkowy wieczór May i Corbyn mówili osobno do dwóch różnych Brytanii.

Theresa May nie jest perfekcyjnym mówcą – zacina się, powtarza, czasem łamie jej się głos. Mówi wolniej niż na początku kampanii, ale jest sztywna. Z pewnym cechami osobowościowym nie udało więc się uporać jej PR-owcom, ale na pewno nie od tego będzie zależeć jej powodzenie/niepowodzenie w wyborach.

Jej występ był dobry. W 45-minutowej rozmowie z publicznością przytrafiło się jednak kilka trudniejszych momentów, które mogą kosztować ją sporo głosów. Najgorszy to odpowiedź na pytanie pielęgniarki z widowni o wzrost płac. Theresa May powiedziała, że płace pielęgniarek rosną, co zostało zdementowane przez dwie osoby na widowni, i wiele więcej przed telewizorami. Po drugie z jej odpowiedzi wynikało, że pracownicy sektora usług publicznych poświęcają się najbardziej, ale wydatki publiczne i tak trzeba ograniczyć ich kosztem, i po trzecie, i najgorsze, że „nie ma magicznego drzewa z pieniędzmi, które można potrząsnąć, żeby dać wszystkim to, czego chcą”. To oczywiście prawda, ale w kontekście pytania pielęgniarki, która od 2009 roku nie dostała realnej podwyżki zabrzmiało to oskarżycielsko i okrutnie. Już kilka tygodni temu zignorowanie u Andrew Marra pytania o pielęgniarki zmuszone do korzystania z banków żywności, odebrało May poparcie w sondażach.

W miarę dobrze premier poradziła sobie za to z pytaniami dotyczącymi zmian w pokrywaniu kosztów opieki nad osobami starszymi, pod jednym wszakże warunkiem, że wyborcy zaakceptują, że jej brak planu wynika z potrzeby konsultacji. Podobny plan oparty na konsultacjach May ma w sprawie reformy edukacji.

Dobrze wypadła część i wstawki o Brexicie. – Ogłosiłam te wybory ze względu na Brexit – nie dla wszystkich brzmiało początkowo wiarygodnie, biorąc pod uwagę, że żadna partia do tej pory nie przeszkadzała w uruchomieniu procesu występowania z UE, ale już wymienienie i brandowanie przeciwników (Abbott – niekompetentna, McDonnell – marksista, Sturgeon – chce zniszczyć Zjednoczone Królestwo, Farron – chce nas z powrotem wprowadzić do Unii) uwiarygodniło jej wcześniejszą deklarację.

Choć May twierdzi, że brak umowy z UE będzie lepszy niż zła umowa nadal nie odpowiedziała na pytanie co jej zdaniem oznacza „zła umowa”. Wybroniła się za to po raz kolejny z wcześniejszego poparcia Remain, przypominając, że twierdziła, że jeśli do Brexitu dojdzie, to „niebo się nie zawali” i przekonując, że realizuje wolę wyborców i wierzy w sukces Brexitu. Najbardziej przekonywająco obroniła brak informacji ile jest gotowa zapłacić Unii, twierdząc, że „negocjator nie ujawnia swojej pozycji przed rozmowami”.

Jej ukipowscy wyborcy z radością powinni przyjąć odpowiedz na pytanie o możliwość organizacji drugiego referendum: „W kilku państwach członkowskich UE odbywały się referenda i ich wynik nie był po pomyśli Brukseli, więc unijni biurokraci jechali tam i przekonywali do ponownego głosowania. W UK tak nie będzie”. W tych samych kręgach dobrze powinna wybrzmieć informacja, że zamiast podpisywać list do prezydenta Donalda Trumpa wprzeciwko wycofaniu się przez niego z układów paryskich ws. zmian klimatycznych, „po prostu” z nim porozmawiała, ponieważ prowadzi „niezależną politykę zagraniczną”. May przekonywała także, że przeprowadzi unijne negocjacje zgodnie z własnym harmonogramem, a wręcz, że Unia twierdzi, że nie ma konieczności ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii należności finansowych przed rozpoczęciem rozmów handlowych.

Występujący przed publicznością jako drugi Jeremy Corbyn rozpoczął debatę spięty, ale przez kolejne 10 minut stylem bardziej niż lewicowego rebelianta, przypominał Davida Camerona. Wystudiowane gestii, żarty i konkretne, wypunktowane odpowiedzi mogą pozytywnie zadziałać na wyborców z centrum. Później jednak było dużo gorzej, Corbyn ewidentnie się pocił i podpierał stolik, co dawało wrażenie, że powtarzane kilkakrotnie pytania o stosunek do broni nuklearnej i IRA mocno go zmęczyły. Na plus mogło zadziałać podpieranie się – dosłownie i w przenośni – programem wyborczym, który przyniósł ze sobą do studia, a który uważany jest obecnie za największy atut Partii Pracy.

Trudnych chwil Corbyn miał jednak znacznie więcej niż May, co wynikało z uderzeń z kilku różnych miejsc w ten sam słaby punkt: bezpieczeństwo. Corbyn zadeklarował, że zgodnie z wolą Partii Pracy i parlamentu, jego rząd odnowi broń nuklearną Trident, ale części publiczności wyraźnie nie spodobał się wybór dialogu i negocjacji jako głównego narzędzia w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Debata stoczyła się na nieco dziwne tory, gdy Corbyn stwierdził, że nigdy nie użyje broni jądrowej jako pierwszy, a widownia siłą rozpędu chciała się dowiedzieć, czy naciśnie czerwony guzik w odwecie. Odpowiedź, że pragnie świata dialogu i pokoju bez broni jądrowej, część publiczności rozśmieszyła. Inna część jednak oklaskami przyjęła komentarz kolejnej pytającej, która ze zdziwieniem zauważyła, że na sali znajduje się tak wielu zwolenników zamordowania milionów ludzi.

Drugi trudny dla Corbyna moment w tym samym kontekście dotyczył relacji z organizacjami terrorystycznymi. Odpowiedzi, że nigdy nie sprzyjał terrorystom, nie popierał Hamasu i każde zabójstwo jest złe, dla przeciwników politycznych na widowni nie wydały się wiarygodne, do tego stopnia, że i do tych pytań powracano kilkakrotnie.

Obie kwestie trafiły w czuły punkt Corbyna, ale pytanie brzmi jak wielu wyborców naprawdę uważa dziś, że deklaracja użycia broni nuklearnej jest konieczna i dla jak wielu IRA jest teraźniejszością, a dla ilu – zamierzchłą historią.

Lider labourzystów w miarę dobrze poradził sobie za to z oskarżeniami o ignorowanie antysemityzmu we własnej partii. Na pewno zostanie zauważona deklaracja, że to „przez co obywatele Izraela/Żydzi, musieli przez lata przechodzić jest najbardziej szokującą plamą na honorze ludzkości”.

Siła Corbyna tradycyjnie leży w obietnicy wyrównania szans, walce z dyskryminacją i wspieraniu grup zagrożonych wykluczeniem. Ironiczne pytanie o program wyborczy przypominający listę życzeń do świętego Mikołaja, wykorzystał do wymienienia propozycji zmian w edukacji. Pytanie o koszty wprowadzenia płacy minimalnej, do zapewnienia, że małe firmy mogą liczyć na ulgi podatkowe i przypomnienia, że płacę minimalną wprowadził właśnie rząd Partii Pracy. Odrobił też lekcję ze znajomości liczb i procentów, dobrze operował sloganami: „bieda ta marnotrawstwo umiejętności”, „zniesienie opłat za studia da każdemu młodemu człowiekowi równe szanse”. Przypomniał też przy tej okazji, że sam z darmowej edukacji uniwersyteckiej nie skorzystał. Udało mu się także pod koniec rozmowy przypomnieć, że Torysi zlikwidowali 20 tys policyjnych etatów.

Był dobrze przygotowany do rozmowy o Brexicie: zapewnił, że UK wyjdzie z UE i że od razu da obywatelom UE gwarancje zachowania dotychczas przysługujących im praw. Potwierdził też, że Partia Pracy zakończy swobodny przepływ osób, a wraz z tym zabroni agencjom pracy rekrutowania pracowników wyłącznie za granicą: „Po Brexicie imigracja z UE prawdopodobnie się zmniejszy, bo zabronimy rekrutowania dużych grup migrantów z Europy Środkowej, którzy pracują tu za zbyt niskie place i w bardzo złych warunkach” – powiedział Corbyn, dodając, że ma się to szczególnie stosować do sektora usług budowlanych. Odnosząc się do wątpliwości czy jego partia potrafi wynegocjować Brexit powiedział, że ma jeden z najlepszych zespołów, w tym „czołowego brytyjskiego prawnika” Keira Starmera, obecnego ministra ds. Brexitu w gabinecie cieni, a jego priorytetem w negocjacjach będzie zachowanie bezcłowego dostępu do rynku UE. Tak jak May nie dostała pytań o to, czy użyłaby broni jądrowej, tak Corbyna nie zdążono już spytać jak chce pogodzić bezcłowy dostęp do rynku UE i zachowanie innych korzyści z członkostwa we wspólnym rynku z zakończeniem swobodnego przepływu osób.

223 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
PingPong powraca – Leave kontra Leave

9.07.2018 To jest PingPong - brexitowy blog polityczny Pięć rezygnacji ze stanowisk rządowych na różnych...