Cameron przegrał bitwę i przygotowuje się do wojny

Brytyjska prasa bardzo emocjonalnie przyjęła porażkę Davida Camerona w Brukseli. Większość tytułów podkreśla osamotnienie premiera w przeciwstawianiu się nominacji Jean-Claude’a Junckera na nowego szefa Komisji Europejskiej. Spora część ocenia, że Wielka Brytania znalazła się o krok bliżej wyjścia z Unii Europejskiej.

O co chodziło w Brukseli?

 Były premier Luksemburga Jean-Claude Juncker został nominowany przez szefów państw i rządów krajów Unii Europejskiej na stanowisko przewodniczącego Komisji. Decyzja ta jest konsekwencją umowy, na mocy której funkcję tę miał otrzymać polityk wskazany przez zwycięską frakcję po eurowyborach.

 Gdy pod koniec maja okazało się, że wygrała Europejska Partia Ludowa, Cameron był jedynym, który głośno przeciwstawił się kandydaturze Junckera, stwierdzając, że zapis traktatowy nakazuje jedynie konsultację z Parlamentem Europejskim, nie zaś scedowanie na niego uprawnień do wyboru szefa Komisji. Brytyjskie stanowisko brzmiało: to demokratycznie przywódcy państw mają mandat społeczeństw do decydowania, kto ma przewodzić organowi Unii Europejskiej odpowiedzialnemu za bieżącą politykę Unii. Przed szczytem w Brukseli Camerona popierali zarówno opozycyjni labourzyści, jak i partnerzy z koalicji.

 W Europie jednak myśleli inaczej. Cameron próbował przekonać Angelę Merkel, gdy jeszcze w lutym tego roku zaprosił ją do Londynu. Próbował też kilka dni temu, gdy spotkał się z panią kanclerz oraz centro-prawicowymi premierami Holandii i Szwecji. Wśród europejskich liderów znalazł jednak ostatecznie tylko jednego sojusznika w postaci premiera Węgier. Stanowisko pozostałych 26 państw brzmiało: Parlament Europejski wybrany przez obywateli UE ma demokratyczny mandat do wyboru szefa Komisji i dlatego Rada nominuje na to stanowisko kandydata partii, która ma najwięcej europosłów.

 Reakcja „przegranych”

 Wielka Brytania i Cameron odosobnieni po nominacji Jean-Claude’a Junckera – pisze the Financial Times. Dodaje jednak, że premier zapewnił na konferencji prasowej, że będzie współpracował z nowym szefem Komisji, co według gazety wskazuje na złagodzenie tonu. Wcześniej w kuluarach straszono innymi „konsekwencjami” (w domyśle prowadzeniem kampanii przeciw członkostwu UK w UE przed ewentualnym referendum w 2017r.). W swoim tekście Peter Spiegel, George Parker i Alex Barker dodają, że w komunikacie po spotkaniu pozostali europejscy liderzy także wypowiedzieli się w tonie bardziej koncyliacyjnym, pisząc o konieczności przemyślenia sposobu wybierania szefa Komisji w przyszłości i zajęcia się wątpliwościami przedstawiony przez Camerona. To jednak najbardziej wyważone podsumowanie dwudniowego szczytu Rady Europejskiej, jakie można znaleźć w brytyjskiej prasie.

The Guardian pisze, że to Cameron przybliżył Wielką Brytanię do wyjścia z UE po „miażdżącej porażce” w Brukseli. Ian Traynor i Nicholas Watt nie obwiniają Camerona bezpośrednio za złą strategię, piszą jednak o jego „lekceważących” określeniach wobec Junckera i próbach przerzucenia winy na innych europejskich polityków. Guardian przyznaje, że piątkowa decyzja oznacza zmianę rozkładu sił w Europie i wielkie zwycięstwo Parlamentu Europejskiego.

Z kolei ze stron the Times przebija wyraźne rozczarowanie wrogością i niezrozumieniem przez Europę. Jean-Claude Juncker opisywany jest coraz bardziej lekceważąco jako polityk, który „ma niewiele szacunku dla Wielkiej Brytanii” i „mimo poważnego zaniepokojenia związanego z konsumpcją alkoholu, był widziany w barze podczas głosowania”. Sam Coates i Charles Bremner koncentrują się na odosobnieniu Wielkiej Brytanii, przyczynę tego upatrują jednak nie w działaniu Camerona, które w przytoczonych przez autorów cytatach wypowiedzi brytyjskich biznesmenów „były słuszne”, ale na opuszczeniu przez sojuszników w chwili próby. – Pomimo wcześniejszych zapewnień o wsparciu ze strony Holandii, Szwecji i Niemiec, ostatecznie jedynym sojusznikiem okazał się premier Węgier. – wypominają autorzy. Dodają jednak, że po tym afroncie wymierzonym w Wielką Brytanię europejscy liderzy pośpieszyli z ofertą ustępstw, aby załagodzić sytuację. – Brytyjscy urzędnicy interpretują słowa europejskich liderów o konieczności odniesienia się do brytyjskich wątpliwości, jako formalne uznanie, że Wielka Brytania chce renegocjacji warunków członkostwa. W ofercie jest także zakończenie zobowiązania do „coraz ściślejszej Unii”. – podsumowuje Times.

 Rozmowę z jednym z tzw. byłych sojuszników przeprowadził program „Today” BBC Radio 4 nadawany w sobotę częściowo z Brukseli. Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt, który niedawno gościł uczestników tzw. eurosceptycznego Szczytu Północnego, starał się uspokoić Brytyjczyków. Podkreślił, że w Komisji oprócz Junckera będzie też 27 innych komisarzy, każdy z nich z własnym portfolio i własnymi poglądami, więc zostanie zachowana równowaga. Argumentował, że Szwecja i Wielka Brytania mają podobne poglądy na wolny rynek i politykę konkurencji, więc jest gotów przejść dodatkowe tysiąc kroków, aby osiągnąć kompromis. Zaznaczył też, że po raz pierwszy w konkluzjach Rady znalazł się zapis, że nie wszystkie państwa muszą zgadzać się na „ever closer union” i zdecydowanie stwierdził, że wyjście z Unii byłoby „historycznym błędem”. Prezenter BBC nie wydawał się przekonany.

 Co będzie dalej?

 Na konferencji prasowej po szczycie Cameron chętnie używał metafory, że przegrał bitwę, aby wygrać wojnę. Kluczowe pytanie w tej chwili brzmi: na którą wojnę szykuje się brytyjskie premier? Czy na deklarowaną przez siebie wojnę o reformę Unii Europejskiej, czy raczej na tę pilniejszą o większość w parlamencie brytyjskim po następnych wyborach? na konferencji deklarował, że jego zadanie, czyli utrzymanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej stało się trudniejsze, ale wciąż powinno być zrealizowane. Problem polega na tym, że „w domu” będzie musiał zmierzyć się z krytyką z wielu stron. Eurosceptycy już piszą na Twitterze, że wybór Junckera to „początek końca Wielkiej Brytanii w UE” (europoseł David Campbell Bannerman), a także że „przynajmniej trzech doradców Camerona to federaliści do szpiku kości i trzeba ich wymienić” (poseł Douglas Carswell). Jaką obierze strategię obierze premier na krajowym podwórku przekonamy się już w poniedziałek, gdy w Izbie Gmin będzie relacjonował przebieg szczytu.

Otwarta jest na razie sprawa brytyjskiego stanowiska w Komisji Europejskiej, mówiło się, że stanowisko to obejmie Andrew Lansley. Mówiło się także o brytyjskim super komisarzu nadzorującym trzy niezależne portfolio: energię, konkurencję i gaz. Ta ostatnia opcja może nie wchodzić w grę.

Nominacja Junckera musi zostać przegłosowana przez Parlament Europejski na posiedzeniu 16 lipca. Poprze go Europejska Partia Ludowa, która wygrała majowe wybory. Juncker może także liczyć na głosy socjalistów, którzy tworzą drugą frakcję oraz na głosy liberałów. Trzecia co do liczby europosłów frakcja konserwatystów, której przewodzą europosłowie Camerona, zagłosuje prawdopodobnie przeciw.

Dodaj komentarz

260 More posts in Polityka w UK category
Recommended for you
6 subiektywnych obserwacji po wywiadzie Andrew Marra z Borisem Johnsonem

To jest PingPong - brexitowy blog polityczny. 1.Minimalne odejście od strategii agresji, a może pokazanie...