Boris Johnson: negocjacje z UE będą „absolutnie niemożliwe”, jeśli parlament zablokuje no deal

W nadzwyczajnym oświadczeniu na Downing Street w poniedziałek wieczorem premier Boris Johnson poinformował, że jego zdaniem „w rozmowach z Unią nastąpił postęp” i rosną szanse na brexit z porozumieniem. Umowę chciałby podpisać z UE na szczycie Rady Europejskiej 1 października.

Zapowiedział jednak, że umożliwienie opozycji przyjęcia ustawy blokującej brexit bez porozumienia spowoduje, że dalsze negocjacje brexitu z UE będą „absolutnie niemożliwe”. Johnson dodał przy tym, że „w żadnych okolicznościach” nie poprosi Unii Europejskiej o przedłużenie artykułu 50: „Wystąpimy z UE 31 października bez żadnych ale”.

Oświadczenie Johnsona było bezpośrednią reakcją na publikacje przez grupę posłów przeciwną brexitowi bez porozumienia projektu ustawy blokującej no deal. Jej przyjęcie wymuszałaby na rządzie poproszenie UE o kolejne przesunięcie daty brexitu, jeśli do 19 października Izba Gmin nie zaakceptowałaby umowy o wystąpieniu z UE.

Według projektu UK poprosiłoby w takich okolicznościach, żeby brexit został odłożony do 31 stycznia. Jeśli UE nie zgodziłoby się na tę datę i zaproponowało inną, musiałaby ją zaaprobować Izba Gmin.

Pod projektem ustawy podpisali się m. in. torysi Philip Hammond, David Gauke i Alistair Burt. Ich podpisy pojawiły się na projekcie mimo, że wcześniej zakulisowo grożono, że każdy konserwatysta, który przyłączy się do opozycji zostanie pozbawiony szansy na start w kolejnych wyborach. Według Roberta Pestona z ITV łącznie 21 torysów jest gotowych poprzeć jutro projekt opozycji.

Plan opozycji zakłada wykorzystanie procedury Standing Order 24, która umożliwia przeprowadzenie nadzwyczajnej debaty. Spiker ma zgodzić się, by wbrew konwencji, debata zakończyła się wiążącym głosowaniem. Rebelianci chcą je wykorzystać by przejąć kontrolę nad porządkiem obrad i w środę przedstawić izbie proponowany projekt ustawy. Cała procedura legislacyjna, włącznie z Izbą Lordów, musiałaby zakończyć się do piątku, ponieważ Królowa zgodziła się na zakończenie w przyszłym tygodniu tej sesji parlamentu. Izba Gmin ma według obecnego kalendarz wznowić obrady dopiero 14 października.

W oświadczeniu na Downing Street Boris Johnson zwrócił się bezpośrednio do posłów: „Nie chcę wyborów. Wy nie chcecie wyborów”. Później jednak dziennikarze otrzymali informację, że w przypadku przejęcia we wtorek przez rebeliantów kontroli nad porządkiem obrad, rząd złoży w Izbie Gmin wniosek o przyspieszone wybory.

Do przyjęcia wniosku rządowego potrzeba większości 2/3.

Lider opozycji Jeremy Corbyn zapowiadał dziś, że poprze każdy wniosek o przyspieszone wybory. Część opozycji obawia się jednak, że rząd mógłby rozpisać wybory na termin po 31 października, a w międzyczasie doprowadzić do brexitu bez porozumienia. Choć źródła medialne na Downing Street mówią, że wybory mógłby się odbyć już 14 października, część posłów pozostaje sceptyczna.

Lider opozycji Jeremy Corbyn zapowiadał dziś, że poprze każdy wniosek o przyspieszone wybory. Część opozycji obawia się jednak, że rząd mógłby rozpisać wybory na termin po 31 października, a w międzyczasie doprowadzić do brexitu bez porozumienia. Choć źródła medialne na Downing Street mówią, że wybory mógłby się odbyć już 14 października, część posłów pozostaje sceptyczna.

Pierwsze głosowanie nad przejęciem porządku obrad odbędzie się we wtorek po południu.


117 More posts in Brexit_fakty category
Recommended for you
Johnson sugeruje UE wstrzymanie się z decyzją o kolejnym opóźnieniu brexitu

W piśmie do posłów Izby Gmin premier Boris Johnson daje do zrozumienia, że zachęca Unię...